Wyspa Koh Phangan


Wyspa Koh Phangan znajduje się w południowo-zachodniej części zatoki tajlandzkiej w sąsiedztwie Koh Samui i Koh Tao oraz w pobliżu pięknego Parku Narodowego ‘Mu Ko Ang Thong’.

Wiele osób wybierających się do Tajlandii zadaje mi często pytania: Jaką wyspę odwiedzić? W jakie rejony się udać? Na jak długo? Postanawiamy odwiedzić Koh Phangan, która obok Koh Samui, jest jedną z popularniejszych tajskich wysp. Dlaczego akurat ta wyspa? Czy na pewno był to trafiony wybór? Przekonajcie się sami.

W tym oraz kilku następnych wpisać postanowiłam opisać naszą wyprawę, a może przekonać kogoś do tego samego wyboru.

Po tajskich drogach poruszamy się własnym środkiem transportu. Z Chiang Mai na południe do Bangkoku jedziemy drogą szybkiego ruchu nr 11 oraz autostradą AH2 później AH1, a ze stolicy drogą 4 (AH2) oraz 41 na południe do portu Don Sak w Surat Tani. Jako nawigacji używamy oczywiście map google w telefonie.

Do pokonania mamy prawie 1500 km, więc rozkładamy tą trasę na kilka dni. Pierwszy nocleg w Bangkoku, połączony z jednodniowym zwiedzaniem stolicy. Drugi nocleg w połowie drogi pomiędzy Bangokiem a portem promowym Donsak.

Trasa z Bangkoku do promu jest dosyć długa i turyści zwykle wybierają autobusy czy pociągi kursujące w nocy. Kilkanaście godzin jazdy lepiej przespać – nie traci się noclegu i czasu na zwiedzanie w dzień.

My wolimy podróżować w dzień, z tego względu, że czas nas nie goni bo mamy wakacje w szkole, oraz przede wszystkim, że więcej możemy zobaczyć oraz zatrzymać się jeśli nas coś zainteresuje.

Na południe od Hua Hin, które swego czasu nie zrobiło na nas większego wrażenia, znajduje się park Narodowy Khao Sam Roi Yot, a w nim piękna jaskinia Phraya Nakhon. Tu zatrzymujemy się na kilka godzin.

Więcej o jaskinii zobaczcie we wpisie: Jaskinia Phraya Nakhon.

W pobliżu jaskinii znajdujemy drugi nocleg przez stronę booking.com (600 THB za pokój), a następnego dnia z rana wyruszamy w drogę do portu Don Sak w Surat Tani.

W porcie otrzymujemy bilety na prom, które wcześniej zakupiłam w internecie, na stronie Raja Ferry Koszt biletu na osobę to 210 THB w jedną stronę oraz opłata za auto 550 THB.

Ustawiamy sie w kolejce z napisem Koh Phangan, druga jest na Koh Samiu, i udajemy się na smaczny lunch w portowej kawiarence na wzgórzu. Stąd podziwiamy widoki na morze i obserwujemy portową krzątaninę pracowników. Kiedy nasz prom zbliża się do brzegu udajemy się do auta a stąd na prom.

Prom ma kilka pięter, więc jest wiele miejsc do siedzenia wewnątrz oraz na zewnątrz. Miejsca w klimatyzowanym pomieszczeniu pozajmowane – w niektórych mejscach ludzie porozkładali się na całych ławkach, ale nas to nie dziwi – Tajowie kładą się wszędzie i śpią.

W sklepiku niewiele do kupienia oprócz napojów, lodów i tajskich przekąsek. Dobrze, że zjedliśmy lunch w porcie. Dwu i pół-godzinna podróż oraz kołysanie fal usypia wielu turystów z nami włącznie.

Od czasu do czasu rozglądam się dookoła i obserwowuję okolicę. Z lewej strony w oddali dostrzegam wyspy; to Koh Nok Taphao, Koh Pualay oraz szereg innych wchodzących w skład Parku Narodowego Mu Ko Ang Thong. Później z prawej strony mijamy dość dużą Koh Samui.

Późnym popołudniem docieramy do naszego celu – Koh Phangan.

Lądujemy na plaży Hadd Yao, którą wybrałam po przeszukaniu kilkudziecięciu opinii oraz porad znajomych, którzy tam kiedyś byli. Chodziło mi o łatwy dojazd, parking, dostęp do kilku restauracji, punktów masażu, agencji turystycznych a przede wszystkim o piękne zachody słońca oraz spokój.

Hotel Haad Yaho Bayview Resort &Spa (sprawdź na booking.com), w którym się zatrzymaliśmy może nie jest luksusowy, ale był pięknie położony na wzgórzu oraz spełniał nasze wymogi: pokoje były czyste, codziennie sprzątane, sejf w każdym pokoju, dwa baseny, parking, dobre śniadania, oraz w miarę sympatyczna obsługa.

Dlaczego w miarę? A to dlatego, że mając na codzień do czynienia z ludźmi z północy kraju, zauważamy, że Tajowie na południu są nastawieni na zagranicznych turystów i przejmują ich zachowania, czyli mniej się uśmiechają oraz są mniej uczuleni na ich potrzeby, co wiąże się z mniejszą chęcią niesienia pomocy. No chyba, że pomachasz walutą. Niestety.

Koh Phangan znana jest przede wszystkim z imprez podczas pełni księżyca czyli „Full Moon Parties”. Rozrywkowa część wyspy, gdzie codziennie odbywają się imprezy oraz słychać głośną muzyke do białego rana to leżące na jej południowym wschodzie Haad Rin. Jest to jednocześnie najbardziej skomercjalizowane miejsce z setkami bungalowów, hotelików, knajp, barów i dyskotek oraz tłumami młodych ludzi. Jednak nie to przyciągnęło nas w te strony.

My tu zakotwiczyliśmy w poszukiwaniu, rajskiej oraz sielskiej atmosfery wyspy jaką każdy może zobaczyć w internecie czy na folderach promujących Koh Phangan. Nie ma tu długich, szerokich piaszczystych plaż, ale za to jest wiele pięknych zacisznych zatoczek, z plażami otoczonymi egzotyczną przyrodą, a w wodzie mnóstwo raf koralowych. Tego właśnie nam trzeba.

Nie polecam zaczynać szukania rajskiej plaży na południu wyspy … raju tam nie znajdziecie. Tutejsze plaże jak plaże, nic wyjątkowego, ani dzikiego, ani nawet urokliwego. Ani Haad Rin Beach, ani Leela Beach nie spełniły naszych oczekiwań. Tłumy oraz głośno.

Według nas najpiękniejsze plaże znajdują się na północy oraz w zachodniej części wyspy.

Która z nich jest najpiękniejsza? Która jest warta odwiedzenia? Zobaczcie we wpisie: Plaże wyspy Koh Phangan.

Plaże, plażami, ale co jeszcze robić na Koh Phangan?

Ktoś mnie kiedyś spytał: Którą wyspę wybrać aby sie nie zanudzić?

Odpowiem tak: jeśli uważasz, że będziesz się nudzić na jakiejkolwiek wyspie, w pięknej, egzotycznej atmosferze, to cała Tajlandia również będzie dla ciebie nudna. Nie przyjeżdżaj, po co masz się nudzić. 

Wracając do pytania – Co robić na Ko Phangan? Odpowiedź jest prosta: odpoczywać, bo po to przyjeżdżamy na wakacje. My oczywiście większość czasu spędzamy na plaży oraz w wodzie. Ja się na pewno nie nudziłam.

Zwiedzać na Koh Phangan za bardzo nie ma co, jest podobno kilka świątyń, wodospady w centralnej części wyspy, małe wioski, w których leniwie płynie czas, gdzie warto podpatrzyć jak żyją lokalni rybacy, np. w Chaloklum. 

Jedyny z wodospadów jaki odwiedziliśmy to Than Prawet Waterfall na wschodzie wyspy. 

Innym wodospadem, który warto  odwiedzić jest Phaeng Waterfall znajdujący się w centralnej części wyspy oraz Than Prawet Waterfall na pólnocnym-wschodzie. Nie polecam jednak ich zwiedzania w porze suchej, może po prostu nie być wody.

Miłośnicy nurkowania znajdą na Koh Phangan wiele centrów nurkowych. Można tu zrobić kursy na różnym stopniu zaawansowania, albo po prostu cieszyć się niezłymi warunkami do nurkowania z rurką. Planowaliśmy nawet wynająć łódkę do najlepszych miejsc w okolicy, m.in. na sąsiednią wyspę Ko Tao, jednak trafiliśmy na słabą widoczność w wodzie i odradzono nam wyprawę w otchłanie zatoki tajskiej. 

Na wyspie warunki do snorkelingu są całkiem niezłe i pozostało nam cieszyć się podwodnymi widokami przy brzegu.

Lokalne agencje zachęcają do wyboru wypraw na sąsiednie wyspy czy opłynięcie Ko Phangan. Jedną z wypraw jakie mają one do zaoferowania to objazd po najciekawszych plażach na wyspie. Polecam, jeśli nie masz własnego transportu.

Kilkadziesiąt kilometrów od Koh Pha Ngan znajduje się archipelag kilkudziesięciu wysepek. To mały, tropikalny raj, gdzie można popłynąć na jednodniową wycieczkę. My wybraliśmy się tam z firmą „Asia Blue Tours”. Wspaniała wycieczka. Więcej zobacz na blogu: Wyprawa do Parku Narodowego Mu Ko Ang Tong.  

Ko Phangan z pewnością jest wyspą, którą możemy wam polecić, jeśli szukasz ucieczki przed tłumami turystów okupujących Krabi czy Phuket, jeżeli obcowanie z naturą, egzotycznymi krajobrazami oraz lokalną ludnością to sposób na wspaniały wypoczynek. 

Mam nadzieję, że pomogłam Wam dokonać wyboru. My nie żałujemy.

My na wyspie spędziliśmy 6 dni, jednak wiem, że kiedyś tu wrócimy. 

Z niechęcią żegnamy wyspę Koh Phangan:

Praktyczne porady:

  • Do Koh Phangan z Bangkoku można dostać się na wiele możliwych sposobów:
    • Własny transport.
    • Autobus, podobno nocny jest bardziej wygodny (niż za dnia) i można się w nim w miarę komfortowo przespać, kosztuje (w cenie też prom) około 1200 THB. Autobusy, które jadą za dnia kosztują około 700 THB.
    • Pociąg – w podobnej cenie.
  • Po wyspie najlepiej poruszać się wypożyczonym skuterem (za 200-300 THB/dzień). W jeden – dwa dni można spokojnie ojechać ją dookoła.
  • W każdej z wiosek znajdziecie prawie wszystko co potrzeba: sklepy, bankomaty, biura podróży, pralnie, masaże, fryzjerzy i co tylko sobie zażyczysz.
  • Na wyspie znajduje się wiele biur podróży, które zorganizują dojazd gdziekolwiek chcesz.
  • Większość ośrodków na wyspie to grupy bungalowów, o różnym standardzie, a co za tym idzie w zróżnicowanych cenach. Skromny domek przy plaży można znaleźć już za 300 batów. Te nieco bardziej wypasione (murowane) średnio za 700-1000 batów a luksusowe z widokiem na morze w dużo wyższych cenach. Sprawdź na booking.com.
  • Ceny w knajpach przy ulicy o wiele tańsze niż te nad morzem czy w ośrodkach. Uważajcie na kubeczki smakowe i nigdy nie zamawiajcie dań najbardziej pikantnych! 
  • Ogólnie ceny utrzymania są niższe niż na Ko Samui czy pobliskim Ko Tao, dlatego też wyspa jest popularna głównie wśród młodzieży oraz raczej budżetowych turystów.
Reklamy