Oblicza Kambodży – Wyspa Ko Rong Sanloem


Koh Rong Sanloem to urocza, mała wysepka położona na południu Kambodży, w Zatoce Tajlandzkiej. To tutaj znaleźliśmy swój kawałek raju.

Dostać się na nią można wyłącznie drogą morską więc i my kupujemy bilety na prom – $15 od osoby w obie strony.

Z samego rana przyjeżdża pod nasz ośrodek Sunset Lounge Resort mini autobus firmy ‘Cambodia Island Speed Ferry’ i zawozi nas na przystań ‘Terminal de ferry’, która znajduje się pomiędzy plażami Serndipity i Ouchheuteal. Stąd wyruszamy w podróż.

Rejs promem z Sihanoukville na wyspę Ko Rong Sanloem:

Podróż promem zajmuje nam ok 40 minut i lądujemy na bielutkim piasku. 

Pomost promu – lokalizacja na mapie.

Główna część wyspy, Saracen Bay, charakteryzuje się niesamowicie sypkim, niczym śnieżna mąka, piaskiem, który skrzypi pod stopami. Plaża jest szeroka i czysta. Płytkie dno ciągnie się aż po horyzont, a błękit oceanu niemalże zlewa się lazurowym odcieniem nieba. Soczysta i bujna roślinność rekompensuje brak palm. Kilka chatek skrytych pomiędzy drzewami, żadnych budynków wyrastających ponad korony drzew.

Zawitaliśmy do raju.

Saracen Bay – ok 2.5 km

To przy tej plaży, wśród kilkudziesięciu innych małych hotelików, znajdują się domki „Secret Paradise Resort”. 

Z przystani promu do ośrodka nie jest daleko, aczkolwiek z powodu braku dróg na wyspie, z przystani odbiera nas pracownik resortu i po krótkiej przeprawie łódką lądujemy u drzwi ‘tajemniczego raju’.

Lokalizacja Secret Paradise Resort na mapie.

Ośrodek nie jest duży, pięć domków usytuowanych na plaży oraz recepcja i restauracja. W języku polskim witają nas szefowa – Karolina, oraz pracownicy sezonowi Agnieszka i Bartek. To oni sprawiają, że już od pierwszej chwili czujemy się tu swojsko.

Lokujemy się w obszernym pokoju, do którego przylega łazienka z prysznicem i umywalką. W pokoju nie ma czajnika czy suszarki do włosów, a to ze względu na brak prądu na wyspie. Wszystko zasilane jest agregatami prądotwórczymi.  W ośrodku dostępny jest dość dobry internet.

Wycieczka popoułdniowa 

Po południu wyruszamy na wycieczkę na północno-zachodnią część wyspy połączoną z dwoma nurkowaniami z rurką oraz wizytą w lokalnej wiosce „M’Pay Bay Village”. Jej nazwa pochodzi od lokalnej społeczności rybackiej ‘Wioska Numer 23’, a w języku khmerskim 23 to ‚M’pai Bei’.

M’Pay Village – lokalizacja na mapie. 

W wiosce dostajemy posiłek oraz podziwiamy piękny zachód słońca. Po zmroku wracamy do zatoki Saracen aby obserwować świecący plankton. Niestety nasz sprzęt nie rejestruje tego zjawiska. Szkoda.

Wycieczkę zarezerwowaliśmy w ośrodku – 30USD od osoby.

Wyprawa do latarni morskiej

Następnego dnia, po smacznym śniadaniu przygotowanym przez Agnieszkę czujemy się pełni energii i ciekawi co możemy tu zobaczyć. Wyruszamy więc na pieszą wycieczkę po wyspie.

Plażą poruszamy się na wschód i przy ośrodku ‘Dolphin Bay Resort’ (lokalizacja ośrodka na mapie) skręcamy w leśną drogę. I tu zaczyna się niezła wędrówka. Kamienie i głazy, błoto i pomarańczowa glina nie są łatwym podejściem.

Droga prowadzi cały czas przez dżunglę, a w połowie drogi do latarni morskiej droga jest zawalona konarami i gałęziami ściętych w tym miejscu drzew. Ciekawe kto i w jakim celu wycina je na taką skalę? Wyspa w całości należy do armii i jeśli ktoś planuje tu coś wybudować, to nieźle musiał im za to zapłacić.  Przedzieramy się przez zagradzające ścieżkę zagrody. Gary przypłacił to dziurą w rękawie koszuli.

Po godzinnej wędrówce w upale docieramy do miejsca gdzie ścieżka się rozwidla. To tzw. Tri-Beach Junction (lokalizacja na mapie)

Latarnia Morska

Kierujemy się dalej na południe do latarnii morskiej, gdzie wita nas merdający ogonkiem szczeniak. Z mizernych zabudowań wychodzi zapewne strażnik latarni i karze nam zapłacić $1 za osobę za wejście na jej szczyt.

Latarnia morska- lokalizacja na mapie.

Latarnia znajduje się na samym południowym krańcu wyspy i zwrócona jest w stronę otwartego oceanu. Wspinam się po żelaznych stopniach drabin. Z niewielkiego tarasu podziwiam piękną panoramę całej wyspy, białe plaże i bezkresny ocean.

 

W drodze powrotnej z latarni skręcamy w prawo, na wschód wyspy, na dziką i niezagospodarowaną plażę. Kilkanaście minut spaceru prostą i przyjemną ścieżką i lądujemy na prawie odludnej i prawie rajskiej plaży. O cywilizacji świadczy jedyna w tym miejscu chata, do której bez problemu można zaglądnąć oraz niestety wszechobecne śmieci. Widocznie to kolejne stanowisko tutejszej armii. Na szczęście nikogo tu nie zastajemy i pozostaje nam tylko delektować się samotnością oraz błogimi widokami dżungli, piasku, skał oraz bezkresnego oceanu.

Plaża Bez Nazwy – lokalizacja na mapie.

Wracamy do rozdroża i kierujemy się ku kolejnym plażom – Twilight oraz Buck, po zachodniej stronie wyspy.

Droga z plaży Bez Nazwy do plaży Twilight i Buck: 

Po wyjściu z dżunglii mijamy kilka prostych zabudowań i dwa budynki, coś w rodzaju małej szkoły.  A może to koszary, bo widok armaty przykrytej plandeką świądczy o obecności żołnierzy. Żadnego jednak nie spotykamy, ale przy plaży dostrzegamy grupkę lokalnych turystów, którzy urządzili sobie piknik.

Obie plaże to długie na ok 1 km i niezbyt szerokie połacie białego piasku, na który morze wyrzuca gałęzie, butelki oraz inne przedmioty niesione przez fale. Lokalizacja plaż na mapie. 

Plaże Twilight i Buck:

Odpoczywamy kilka chwil na piasku. Z tej strony wyspy dno szybko się zapada po wejściu do wody. Tracę grunt po pierwszym metrze, więc wolę nie ryzykować.

Ruszamy w kierunku nastepnej plaży. Aby do niej dojść musimy obejść skaliste wzgórze porośnięte gęsta dżunglą. Wizja kolejnej wspinaczki trochę nas zniechęca. Dostrzegam jakiegoś mężczyznę, który wypoczywa na hamaku zawieszonym pomiędzy drzewami. Macham do niego z daleka. Podchodzi do mnie bliżej i zauważam, że to albo jeden z żołnierzy albo policjant. Na tabliczce odczytuję, że to stanowisko straży granicznej Kambodży. Udaję że nie wiem co jest grane i próbuję go przekonać aby nas przetransportował swoją motorówką na drugą stronę wzgórza. Kiedy żadna cena go nie satysfakcjonuje pytam tylko o wskazówki jak dojść do Lazy Beach.

Spacer pomiędzy plażami Buck i Lazy:

Pokonujemy 1.5 kilometra dżunglą i docieramy do pięknej i szerokiej plaży. Tutaj znajduje się tylko jeden ośrodek ‘Lazy Beach Resort’ oraz jedyny bar ‘Lazy Beach’ gdzie dpoczywamy przy piwie i niewielkim posiłku.

Lokalizacja Lazy Beach – na mapie.

Lazy Beach:

Kiedy słońce chyli się ku zachodowi postanawiamy ruszyć w drogę powrotną do zatoki Saracen. Prosta i dosyć szeroka droga prowadzi nas na drugą stronę wyspy. 20-minutowy spacer kończymy w jednym z barów na piasku.

Droga z Lazy Beach do Saracen Bay:

Mamy dzisiaj za sobą kilkanaście kilometrów trekkingu, więc piwo wyjątkowo nam smakuje.

Następnego dnia z rana odpływamy do Sihanoukville.

Podróż promem do Sihanoukville:

Żal nam opuszczać ten sielski przytułek, miejsce gdzie znaleźliśmy spokój, gdzie opalanie i kąpiele morskie to główne atrakcje.

Mapa wyspy:

Źródło google images – zobacz link.

Koh Rong Sanloem to bardzo spokojna, wręcz ospała wyspa. W większości jest porośnięta dżunglą. Nie ma tu dróg, a co za tym idzie setek ryczących skuterów i samochodów. Nie ma tu dzikich imprez do rana, bo bary i knajpy w większości funkcjonują do 22. Najdłużej otwartym jest Octopussy Bar.

Na wyspie nie ma bankomatów, jest kilka sklepików ale ceny dość są wysokie, ze względu na koszty transportu towarów i małą konkurencję. Posiłki, napoje oraz potrzebne artykuły kupuje się w resortach.

W pełni sezonu większość noclegów jest niedostępna, więc lepiej się wcześniej upewnić.

Dla niektórych te ‘niedogodności’ są nie do przyjęcia. Dla innych naturalne piękno tej jeszcze rajskiej wyspy stanowi atrakcję nie do odparcia.

Rajskie oblicze Kambodży na długo pozostanie w naszej pamięci.

Reklamy