Oblicza Kambodży – Sihanoukville – Wyprawa na Trzy Wyspy


Wizyta na wzgórzu Leu Pagody, a właściwie widok na okoliczne wyspy, zainspirował nas. Rezerwujemy wycieczkę na pobliskie wyspy. 

Wycieczkę rezerwujemy w recepcji naszego ośrodka i płacimy 15 USD od osoby. Z samego rana odbiera nas z hotelu rozklekotany samochód firmy „Mr Bun Thai Tours and Travel” i zawozi nas do najdalszego odcinka plaży Otres, gdzie czeka na nas typowa dla tych rejonów drewniana łódź. 

Na wycieczkę udajemy z grupką innych obcokrajowców, przedstawicieli wszystkich kontynentów: począwszy ode mnie Polki, poprzez Brytyjczyka z Południowej Afryki, Niemca, Norwega, Australijkę i Jordankę, młodzieńca z Brazylii a kończąc na Azjatach – Chińczykach i Malezyjczykach. Mieszanka wyśmienita. Humory również.

Płyniemy drewnianą łodzią, zasilaną przez niemiłosiernie hałaśliwy motor. Znając nasze szczęście mam tylko nadzieję, że dopłyniemy do celu bezpiecznie.

Przyglądam sie z daleka kambodżańskiej linii brzegowej. Niestety wybrzeże nie wygląda egzotycznie. Nie ma tu palm i bujnej roślinności, teren nie jest ciekawie ukształtowany. Nie ma co porównywać z rajskimi tajskimi widokami.

Program wycieczki przewidywał trzy wyspy, jednak jedną z nich – Bamboo Island – wykupił jakiś Rosjanian i z tego względu nie ma już do niej dostępu. Z daleka tylko ją opływamy. Robię kilka zdjęć w zbliżeniu i zauważam jakieś zabudowania, pomosty i drogę.  

Pierwsze https://youtu.be/9drNBo_xZLEnurkowanie przy wyspie Kaoh Tres rozczarowało mnie. Woda strasznie mętna, brudna i nieciekawe dno. Niewielka rafa koralowa i kilka rybek nie zrobiły na mnie wrażenia.

Płynąc  do kolejnego miejsca do nurkowania z rurką dostrzegamy kilkusetmetrową smugę na powierzchnii wody. Przyglądam się bliżej i z przerażeniem stwierdzam, że to smuga unoszących się na wodzie śmieci. Masakra!!!

Drugie nurkowanie przy Kaoh Chanloh poprawiło nam humory. Piękna rafa i kilka rybek, aczkolwiek ilość jeżowców oraz śmieci pływających po powierzchnii wody zszokowała mnie. Zaczynam zbierać plastikowe worki i butelki.

Docieramy do wyspy Kaoh Ta Kiev, gdzie wyskakujemy na ląd. Tu spędzamy czas na plażowaniu i dostajemy posiłek przygotowany przez obsługę naszej łodzi.

Postanawiam przespacerować się po niezbyt szerokiej plaży … i tu również napotykam stosy wyrzuconych przez fale śmieci. To nie jest wybrzeże, które zachwyciłoby jakiegokolwiek turystę. Nie tego oczekiwałam po rajskich wyspach i plażach. Wracam na łódkę zniesmaczona.

Ostatnim punktem programu jest skok z klifa kilkumetrowej skały. Odpuszczam sobie tą atrakcję i robię tylko zdjęcia innym skaczącym.

Do Sihanoukville wracamy zadowoleni, przede wszystkim ze znajomości jakie zawarliśmy, z pogody, która cały dzień nam dopisywała oraz z obsługi wycieczki.

Wyspy niestety nie zrobiły na nas wrażenia, może jesteśmy zbyt „rozpieszczeni” rajskimi oraz egzotycznymi widokami tajskiego wybrzeża. 

Najbardziej jednak przeszkadzał mi widok śmieci. Nie ma co jednak narzekać, mamy tylko nadzieję, że władze Kambodży poczynią odpowiednie kroki do zmniejszenia ilości śmieci, na lądzie jak i w wodzie, zacząc powinni od edukacji i świadomości swojego społeczeństwa.

Turyści natomiast muszą zdać sobie sprawę, że jest to jednak kraj trzeciego świata i zamiast dodawać swoje „trzy grosze” wspomagać w utrzymaniu czystości tych pięknych okolic.

Reklamy