Park Narodowy – Mu Ko Lanta National Park


Większość terenów wyspy Ko Lanta wykorzystna jest pod uprawy kauczukowca, kokosów i bananów. Z dziewiczych lasów pozostało kilka niewielkich jego obszarów. Jednym z nich jest rezerwat Parku Narodowego Mu Ko Lanta National Park.

Znajduje sie on samym południu wyspy. Lokalizację Parku Narodowego Mu Ko Lanta National Park znajdziesz klikając na mapę.

Najbardziej charakterystycznym punktem parku jest znajdująca się na wzgórzu latarnia morska.

Po niezbyt stromym podejściu docieramy na jego szczyt. Stajemy przed niewielką latarnią, która nie przedstawia się zbyt atrakcyjnie. Obskurne ściany, odpadająca farba, zardzewiałe metalowe poręcze itd. Budynek jest zamknięty dla turystów, a jego betonowe podnórze zaczyna się rozlatywać. Nie ma co podziwiać. Stara, opuszczona, zaniedbana.

Nasze rozczarowanie zostaje jedank zrekompensowane przepięknym widokiem jaki się rozpościera za latarnią. Strome, wysokie klify i ładne widoki to coś czego raczej nikt się nie spodziewa idąc w stronę latarni. Z jednej strony urokliwa, kamienista zatoczka, gdzie kilka osób nurkuje w poszukiwani atrakcji podwodnego świata, a z drugiej śnieżnobiała, dosyć długa, prawie rajska plaża.

Trzeba tylko pamiętać, że chodzenie po krawędzi nie jest do końca bezpieczne, bo skały są niezwykle kruche.

Te widoki możecie podziwiać na naszym filmie z parku:

W parku można również spotkać żyjące na wolności zwierzęta. Są to głównie wszechobecne na całej wyspie małpy, nie wiem dokładnie jakiego gatunku, lecz należy zachować ostrożność i nie karmić ich. Nam skubane otworzyły torbę z ubraniami w poszukiwaniu jedzenia kiedy poszliśmy nurkować. Niestety nie znalazły nic.

Innym gadem, którego dostrzegliśmy i bardziej niebezpiecznym niż małpy był niewielki okaz warana. Długości około metra chłodził się w kałuży wody pod jednym z budynków w parku. Podobno jest on bardzo niebezpiecznym gadem a większe osobniki osiągaja długość ponad 3 metry. Może zabić nawet jelenia, którego jest w stanie powalić na ziemię ogonem (siła uderzenia dochodzi do 2 ton). Potem przegryza gardło. Rozrywa ofiarę i połyka w kawałkach bez żucia. Ponadto ślina warana zawiera kilkadziesiąt rodzajów bakterii i jest bardzo toksyczna – może powodować posocznicę – infekcję i śmierć w ciągu kilku godzin. Waran jest w stanie pożreć 2,5 kg mięsa w ciągu minuty. Lepiej nie podchodzić do gada.

W parku spędzamy kilka godzin nurkując z rurką w obu zatoczkach. Spotkaliśmy kilka ładnych rybek, niewielkie rafy oraz wiele czarnych stworzeń, które przypominały długie na 30 cm, czarno-szare ślimaki, gdzyż prawie bez ruchu leżały na dnie. Ich nazwa to „strzykwy”, a potocznie zwane są „ogórkami morskimi”. Trochę się ich bałam a nawet brzydziłam, pomimo że nic nie robiły. Ochydne.

Zobaczcie kilka chwil z nurkowania pomiędzy skałami:

W parku można wybrać się na spacer po specjalnie przygotowanym szlaku „naukowo-przyrodniczym”. Ścieżkę o długości niecałych 2 kilometrów można pokonać w dwie – trzy godziny. Trzeba pamiętać o zabraniu zapasów wody i przekąski, bo na trasie nie ma możliwości zakupu czegokolwiek, a o zasłabnięcie w upale bardzo łatwo.

Spędziliśmy tutaj kilka godzin. Szkoda, że nie wzięliśmy ze sobą koszyka z piknikiem. W sklepiku można było kupić jedynie zimne napoje, a do jedzenia – lody.

Porównując Park Narodowy Ko Lanta z odwiedzonym przez nas wcześniej Parkiem Narodowym Khao Sok ( tutaj znajdziesz wcześniejszy wpis), to ten rezerwat jest malutki i nie oferuje aż tak wiele. Czy warty jest 200 BTH, które trzeba zapłacić za wejście? Sami osądźcie. Ja uważam, że jeśli wylądujesz na Ko Lancie na dłużej to warto go odwiedzić.

 

Reklamy