Park Narodowy Khao Sok i Jezioro Cheow Larn Lake


Park Narodowy Khao Sok to niesamowite miejsce, gdzie znaleźć możemy prawdziwą mieszankę kolorów i krajobrazów: ogromne góry i doliny, jeziora, groty oraz jeden z najstarszych na świecie dziewiczych lasów tropikalnych, których wiek sięga 160 milionów lat.

Khao Sok to jeden z największych parków narodowych w Tajlandii. Znajduje się on w prowincji Surat Thani, na przesmyku lądu oddzielającego Morze Andamańskie i Zatokę Tajlandii. Zajmuje powierzchnię ok 700 kilometrów kwadratowych, a został utworzony w 1980 roku.

Usytuowany pomiędzy najpopularniejszymi miejscowościami południowej Tajlandii, jak Phuket, Krabi, Koh Samui oraz Khao Lak, stanowi fantastyczne miejsce na przystanek w podróży, wypad weekendowy czy po prostu wyjazd na wakacje. Wizyta w parku szczególnie polecana jest osobom, które cenią sobie ciszę i spokój oraz lubią wypoczywać na łonie natury.

Przeciętnego Europejczyka zachwycą przede wszystkim majestatyczne wapienne góry wystrzeliwujące pionowo w górę, głębokie doliny, piękne jeziora, wijące się pośród dżungli rzeki oraz niezliczone jaskinie i wodospady.

Będąc tu można skorzystać z ofert wielu biur podróży, reklamujących się bezpośrednio w miejscach zakwaterowania. Do wyboru mamy takie atrakcje jak: wyprawy przez dżunglę, pieszo i na słoniach, spływy kajakowe oraz tratwami z bambusa, safari jeepami przez dżunglę, jaskinie i kontakt z dziewiczą i egzotyczną przyrodą. Niezapomniane przeżycia, jednak zalecane zawsze z przewodnikiem.

Zwiedzający park mają możliwość przyjrzenia się z bliska niesamowitej i zróżnicowanej faunie, w skład której wchodzą głównie dzikie zwierzęta, jak: tygrysy, lamparty, gibony, gaury, niedźwiedzie malajskie, magury, makaki, dzioborożce, zimorodki oraz inne mniejsze płazy i gady.

W dżungli Khao Sok występuje wiele unikatowych gatunków roślin, z których z pewnością najciekawszą jest kwiat raflezjii (Bua Phut). Jest to roślina o ogromnych (do 90 cm średnicy) kwiatach, które wydzielają specyficzną woń rozkładającej się padliny. Nie ryzykowaliśmy bliskiego spotkania z tym okazem, jako że nie ma się pewności, że akurat się trafi na okres jego kwitnienia.

Wizytę w Parku Khao Sok zaczynamy od noclegu. Zatrzymujemy się w Khao Sok Jungle Huts. Przyjemny ośrodek położony nad brzegiem rzeki. Oczywiście wybieramy domek nad wodą, z którego balkonu rozciera się wyłącznie widok na dżunglę oraz przepływający w dole strumień.

Po pysznej tajskiej kolacji w jednej ze znajdujących się przy głównej drodze restauracji udajemy się na spoczynek. Szum wody oraz odgłosy dżungli doskonale tulą nas do snu. Zobaczcie oraz posłuchajcie:

Te same dźwięki budzą nas wcześnie rano, więc skoro świt ruszamy na spotkanie z przyrodą. Kierujemy się ku zaporze Ratchaprapha Dam, dzięki której utworzone zostało jezioro Cheow Larn. Jest to szczególne miejsce, którego nie można pominąć bedąc w Parku Narodowym Khao Sok.

Oszałamiająco piękne jezioro leży w samym sercu parku, a jedynym sposobem poruszania się po nim jest wynajęcie łódki z portu Khao Sak Pier.

Na miejscu znajduje się parking, za który płacimy 40 THB za dzień. Z wynajęciem łódki musieliśmy trochę się potargować. Na początku za łódkę i naszą dwójkę wołano 4 tysiące Baht za cztery godziny! Pomyśleliśmy, że to trochę drogo i postanawiamy znaleźć innych turystów chętnych do podziału kosztów. W międzyczasie wstępujemy na kawę i szybkie śniadanie do restauracji.

Rozglądam się za potencjalnymi współtowarzyszami naszej wyprawy i po kilku minutach dostrzegam sympatyczną, drobną blondyneczkę oraz jej przystojnego partnera. Szybka wymiana zdań, oczywiście po angielsku i własnym uszom nie wierzę. Polacy – Patrycja i Paweł.

Zamawiamy wspólną łódkę za 2500 Baht. Wychodzi po 1250 THB za parę. Warto się potargować. Kupujemy jeszcze bilety wstępu do Parku Narodowego za 300 THB za osobę i wskakujemy na pokład drewnianej łajby.

Ruszamy, a głośno warczący silnik uniemożliwia jakąkolwiek konwersację. Płyniemy w kierunku majestatycznych, skalnych wzgórz wapiennych, których wysokość sięga niejednokrotnie 1000 metrów.

Jezioro Cheow Larn jest sztucznym zbiornikiem wodnym, powstałym na skutek budowy tamy oraz spiętrzenia górskiej rzeki, które miało miejsce na początku lat osiemdziesiątych. Głównym powodem stworzenia rezerwuaru było zapewnienie regionowi dostatecznej ilości wody pitnej oraz kontrola stanu wody w rzece. W tym celu wysiedlono około pięć tysięcy mieszkańców z tych terenów. Podobno zaoferowano im rekompensatę finansową oraz działki pod nowe domy w okolicy. Zrozumiały jest więc fakt, iż dla tej ludności to do dziś bolesny temat, gdyż odbyło się to na zasadzie przymusowego wysiedlenia. Kilka osób dostało (ciekawe jak ich wybrano) możliwość budowy małych pływających kempingów w urokliwych zatoczkach jeziora. Akcja wysiedlania objęła również zamieszkującą dolinę zwierzynę, która jednak okazała się niepowodzeniem i wiele zwierząt jej nie przeżyło.

W wyniku zalania lasów i terenów rolniczych w dolinie powstało jedno z piękniejszych miejsc w Tajlandii, jakie widzieliśmy. Strome wapienne klify wznoszą się niemalże pionowo w górę prosto z krystalicznie czystej, turkusowej wody jeziora, porastająca skały roślinność, mieni i odbija się w tafli wody, ponad którą tu i ówdzie wystają rozliczne mniejsze wysepki oraz samotne, martwe konary drzew zatopionych lasów, przegrane w walce o przetrwanie.

Podobno początkowo jezioro śmierdziało zgnilizną, ale czyszczące właściwości minerałów, z których zbudowane są wapienne wzgórza okalające jezioro, spowodowały, że dziś woda jest turkusowo przejrzysta, a miejsce to stało się turystyczną atrakcją. Nic dziwnego, jest tu naprawdę pięknie. Chłoniemy widoki całym naszym ciałem i duszą, a aparaty i kamery nie przestają pracować.

Zatopiona w myślach oraz pięknie krajobrazu nie zauważam w pierwszej chwili ciszy jaka nagle zapadła. To silnik naszej łodzi odmówił posłuszeństwa. Po kilku minutach postoju w upale i bezowocnych próbach uruchomienia łodzi ochoczo wskakujemy w otchłanie chłodnej i orzeźwiającej wody.

Po następnych kilkudziesięciu minutach nasi dzielni panowie ochoczo zaczynają pomagać młodemu sternikowi. Niestety bez skutku. Sternik zaczyna wydzwaniać zapewne po pomoc i co chwilkę podpływa do nas łódka i kolejny Taj stara się uruchomić silnik. Po ponad godzinnym postoju i nieustannych próbach kolejnych pomocników silnik zaczął wydawać przeraźliwe odgłosy i ku naszej uciesze ruszyliśmy w dalszą drogę.

Kolejnym punktem programu był obiad w pływającym ośrodku o nazwie Plenprai Resort and Restaurant.

Znajduje się tu restauracja gdzie za 250 THB można się posilić oraz wypić chłodne napoje, a także kawę i herbatę. W tego typu ośrodku można również wynająć domek na nocleg, którego ceny są dosyć wygórowane. Lepiej wychodzą w pakietach. Na przykład cena za pakiet trekingu po junglii, zwiedzania jaskini, przejażdżki kajakiem, wycieczki po jeziorze, wieczorne, nocne lub poranne safari łódką oraz pełne wyżywienie, zaczyna sie od 2500 Baht za osobę i jest to zależne od ilości osób. Jeśli grupa jest mniej liczna to może sięgnąć 5500 Baht za osobę.

W tym pływającym ośrodku, których na jeziorze jest kilka, mieliśmy czas na kąpiel w wyznaczonym do tego miejscu oraz relaks. Poskakaliśmy z niewysokiej platformy, popluskaliśmy się w chłodnej wodzie jeziora i … zaczęliśmy się nudzić. Tak sobie pomyślałam, że dobrze zrobiliśmy nie zatrzymując się tu na nocleg. Pięknie tu, ale na chwilę. Można się tu poczuć jak w niewoli. Chcąc ruszyć się gdziekolwiek musisz wynająć łódkę lub kajak. I jeszcze te tabuny turystów spacerująch tam i z powrotem tuż pod nosem. Kilkugodzinna wycieczka po jeziorze okazała się strzałem w dziesiątkę.

Wracamy na łódkę i tym razem bez przygód wracamy do portu.

Zobaczcie naszą przejażdżkę po jeziorze Cheow Larn:

Lokalizacja Khao Sok jest idealnym przystankiem dla podróżujących z Bangkoku na południe Tajlandii i taki też cel miała nasza wizyta w Parku Narodowym Khao Sok oraz rejs po jeziorze Cheow Lan i z pewnością na długo pozostaną w pamięci.

PS. Pozdrawiamy Patrycję i Pawła, gdziekolwiek Was wiatry zawieją, bądźcie szczęśliwi.

Reklamy