Chiang Rai i okolice


Chiang Rai jest średniej wielkości miastem leżącym na północy Tajlandii. Nie jest szczególnie interesującym miejscem, aczkolwiek jest doskonałą bazą wypadową do Mae Salong, Chiang Khong (granica z Laosem), Mae Sai (granica z Myanmar, dawną Birmą), czy do Złotego Trójkąta, które jest miejscem łączącym trzy sąsiadujące państwa.

Aby dostać się do Chiang Rai z Chiang Mai poruszamy się trasą 118 i po prawie godzinnej jeździe zatrzymujemy się na kawę w Restauracji  ‘Nine-One-Coffee’. Jej lokalizację znajdziesz ją na mapie.

Jest to dosyć przyjemne miejsce na posiłek oraz odpoczynek pośród bujnej roślinności oraz nad brzegiem strumienia, nad którym restauracja się znajduje.

Hot Spring, Chiang Rai

Następnym przystankiem, którego nie można pominąć w drodze do Chiang Rai są gorące źródła, znajdujące się przy samej trasie. Na mapie znajdziesz ich lokalizację.

Doskonałe miejsce na rozprostowanie nóg w podróży, skorzystanie z toalety albo przerwę na posiłek lub zakupy w jednym z kilkudziesięciu straganów. Przede wszystkim można tu podziwiać tryskające na kilkanaście metrów wody gorących źródeł, w których lokalni mieszkańcy oraz turyści gotują jajka umieszczone w wiklinowych koszyczkach.

Wat Pong Namron 

Kilkakrotnie przejeżdżając trasę z Chiang Mai do Chiang Rai  zatrzymywaliśmy się przy żródłach lecz pomijaliśmy ciekawą budowlę, której wieżyczki, przypominające kambodżańską Angkor Wat, górowały nad straganami. Nie zauważałam tu nigdy spacerujących turystów i chyba dlatego nie skusiłam się aby do niej wstąpić. Tym razem jednak ciekawość zaprowadziła nas w jej progi. Podchodzimy bliżej i zaglądamy do środka.

Świątynia znajduje się dosłownie kilka metrów od głównej drogi i wygląda na opuszczoną. Po bliższych oględzinach wydaje się, że świątynia ta jest w trakcie renowacji. Starałam się znaleźć jakiekolwiek informacje na jej temat, pochodzenie, historia czy religia do której przynależy, lecz bez skutku. Jej lokalizację znajdziesz na mapie.

Zobaczcie kilka jej fotek:

Restauracja Bakanaz

Po następnej godzinie jazdy docieramy do przydrożnej restauracji o nazwie Bakanaz. Kliknij na mapę.

Jeśli przed dojazdem do Chiang Rai zgłodniejesz to na pewno jest to miejsce gdzie dobrze zjesz oraz skosztujesz smakowitych soków ze świeżych owoców. Polecam skorzystać z toalet, dużo lepsze i ciekawsze niż przy gorących źródłach.

Czasami bywa tu tłoczno jeśli trafisz na wycieczkę Chińczyków. Z daleka zobaczysz wtedy zaparkowane piętrowe autobusy. My staramy się ich unikać.

Chiang Rai

Miasto Chiang Rai liczy sobie około 82 tysiące mieszkańców i jest zdecydowanie mniejsze niż Chiang Mai. Jest ono dość rozległe i najlepiej poruszać się po nim rowerem lub motocyklem. Ścisłe centrum jest dość skromne, w większości to sklepiki, stragany i bazary.  Warte zobaczenia jednak są Świątynia Szmaragdowego Buddy (Wat Phra Kaew), Wieża Zegarowa oraz kolorowy Nocny Bazar. Nie można też pominąć Białej oraz Czarnej Świątyni.

Baan Dam – Black House Museum czy Czarna Świątynia

Baan Dam leży prawie przy drodze numer 1, która prowadzi do Złotego Trójkąta. Jego lokalizację znajdziesz na mapie. Jest to ciekawy kompleks budynków stworzony przez tajskiego artystę Thanawan Duchanee, który przez około 50 lat kolekcjonował eksponaty do swojej kolekcji.

Baan to po tajsku dom, Dam zanaczy czarny, czyli w dosłownym tłumaczeniu to Czarny Dom (Black House). Większość budynków, a jest ich ponad czterdzieści jest w kolorze czarnym. Jednych to miejsce zachwyca, innym powoduje gęsią skórkę, nas natomiast zaskoczyło ogromą ilością kości, rogów, czaszek, dziwnych wyrobów z drewna (nawet można tam znaleźć wyrzeźbione penisy!), skór zwierząt np. węży i krokodyli, demonicznych malowideł oraz innych rekwizytów. Najbardziej zdziwiły mnie niewielkie budynki, które stanowiły jakoby miejsce rytuałów nie znanej nam grupy wyznaniowej. Może satanistów? Może wyznawców penisa? Kto wie. Momentami można się poczuć jak w ‘Grze o tron’. Ciekawe, a jednocześnie odrażające miejsce, które warto odwiedzić będąc w Chiang Rai.

Wejście do Baan Dam jest płatne 80 THB.

Zobaczcie naszą wizytę w Czarnym Domu:

Na-Rak-O Resort

Na nocleg zatrzymujemy się w bardzo przyzwoitym ośrodku Na-Rak-O Resort, który zarezerwowaliśmy na stronie Booking.com. Czysty, w przystępnej cenie oraz bardzo blisko nocnego bazaru i wieży zegarowej. Polecam.

Chiang Rai Tower Clock

Wieża Zegarowa znajduje się prawie w samym środku miasta (lokalizacja zegara na mapie) i została zaprojektowana przez znanego tajskiego artystę Chalermchai Khositpipat, który to również jest twórcą bardzo znanej Wat Rong Khun czyli Białej Świątyni. Codziennie o 19:00, 20:00 i 21:00 można być świadkiem gry światła i muzyki. Wtedy to wież amieni się kolorami w trakcie rozbrzmiewającej z głośników tradycyjnej tajskiej muzyki. Dodatkowy spektakl odbywa się o północy w noc sylwestrową.

Wat Rong Khun czyli Biała Świątynia (White Temple)

W Chiang Rai można doliczyć się kilkunastu świątyń, jednak najbardziej popularną jest współczesna świątynia buddyjska – Wat Rong Khun, znana również pod nazwą White Temple – Biała Świątynia( lokalizacja na na mapie). Wat Rong Khun znajduje się około 15 km od centrum miasta Chiang Rai a wstęp do niej kosztuje 50 THB.

Jest to współczesna buddyjsko-hinduistyczna budowla, której budowę rozpoczęto w 1997 roku. Mimo, że nie przedstawia ona żadnej wartości historycznej, sama w sobie jest nie lada atrakcją turystyczną.

White Temple zachwyca głównie od zewnątrz, a cały obiekt złożony z 21 budowli wymaga jeszcze dużo pracy. Szacuje się, że dopiero za 70 lat będzie można zobaczyć finalne rezultaty.

Biała Świątynia jest inna niż wszystkie pozostałe tajskie sanktuaria, zadziwia swą ekstrawagancją i odważnie nawiązuje do współczesności, szczególnie jej wnętrze. Oprócz oczywiście figurek Buddy, wewnątrz można się dopatrzyć postaci z Gwiezdnych Wojen, Matrixa, Spidermana oraz płonących wież World Trade Center. W środku świątyni nie można robić zdjęć, ale na zewnątrz jest co fotografować.

Świątynia nie jest wielka, ale niesamowicie zachwyca formą, wykonaniem, detalami, a przede wszystkim śnieżnobiałą bielą oraz odblaskami szkiełek w świetle słońca. Całkowicie biała, zupełnie inna niż tradycyjne świątynie tajskie – bardzo kolorowe i przeładowane złoceniami, posiada jeden kontrastujący budynek – toaletę, wykonaną w całości ze złota.

Świątynia niesie ze sobą kilka zaskakujących przesłań. Wejściu do świątyni towarzyszą podniesione ręce ludzi jakby wychodzących spod ziemi czy z zaświatów, którzy w swym geście pokazują swoje ułomności i grzechy, za które pokutują . Na drzewach dostrzec można symbole uzależnień, którym ulega człowiek. Przepiękne miejsce zadumy nad życiem i ułomnością każdego z nas. 

Teren dookoła świątyni jest bardzo zadbany, czysty a całość wygląda jak dom ‚królowej śniegu’.

Nieustające tłumy turystów od momentu otwarcia aż do ostatniej minuty zamknięcia są trochę niewygodne i ciężko zrobić zdjęcia, ale na pewno warto tu wstąpić.

‚MUST SEE IN THAILAND’

Zobaczcie sami:

 Wodospad Khun Korn

Będąc w Białej Świątyni zauważamy drogowskazy do wodospadu Khun Korn. Po przejechaniu pół godziny docieramy na miejsce. Nie ma tu opłaty za wejście do parku narodowego, a po zaparkowaniu auta czeka nas prawie półtora kilometrowy spacer wzdłuż strumienia.

Polecam zabrać ze sobą butelkę wody oraz wygodne buty, gdyż mimo iż droga jest łatwa to wiele jest tu korzeni, kamieni oraz nierówności terenu. W trakcie wędrówki w większości w cieniu drzew można podziwiać ładne krajobrazy oraz bujną roślinność. Najlepiej wybrać się tu z rana kiedy upał jeszcze nie daje się we znaki. Po przyjemnym 20 minutowym spacerku z parkingu przez las, stajesz twarzą w twarz z tym imponującym widokiem. Szum wody oraz mgła, którą tworzą krople rozbryzgującej się wody spadającej z ponad 70 metrowej wysokości sprawiają, że czujesz się naprawdę rześko, a spacer był warty zachodu.

Zobaczcie naszą wycieczkę nad wodospad Khun Korn:

Maesalong

Jednym z miejsc, które warto odwiedzić będąc w okolicach Chiang Rai jest miejscowość Maesalong. Jest ona tajskim centrum herbaty i kawy, malowniczo położoną w górach, których zbocza obrastają herbaciane krzewy, głównie z gatunku oolong. Produkcję herbaty na tych terenach rozpoczęli Chińczycy w czasach gdy było to ich terytorium. Stąd wielu mieszkańców tych terenów ma chińskich przodków.

W okolicy Mae Salong znajdują się liczne wioski zamieszkiwane od lat przez ludy plemion Akha, Lahu, Lisu, które po dzień dzisiejszy praktykują swoje tradycje i zwyczaje. Niektórzy, tak jak nasi górale, przywdziewają swoje tradycyjne stroje na specjalne okazje lub dla turystów, jednak na codzień noszą współczesne ubrania. Dla większości dżinsy czy szorty oraz t-shirt to norma, obowiązkowa komórka, a przed niemal każdym domem skuter czy samochód.

Do Maesalong docieramy w kompletnych ciemnościach. Przed wyjazdem na stronie Booking.com zarezerwowaliśmy ciekawy hotelik, który wykonany został w większości z gliny. Hotelik usytuowany jest kilka kilometrów od centrum Maesalong, na zboczu jednej z nie najniższych gór. Dojazd do niego bez nawigacji oraz dobrego terenowego pojazdu nie byłby możliwy. Jego lokalizację znajdziesz na mapie.

Akha Mudhouse Maesalong

„Akha Mudhouse Maesalong” prowadzony jest przez sympatycznego właściciela o imieniu Johan, który z pomocą kilku członków rodziny własnymi rękami stworzyli ten unikalny ośrodek. Z tarasu widokowego, gdzie właściciel serwuje oryginalną, lokalną kawę można z rana podziwiać zjawiskowe wschody słońca oraz posłuchać świergotu czy też dialogu ptaka, który należy do właściciela Johana.

Jeśli chodzi o wygody to nie ma na co liczyć, łóżko – prawie deska, przysznic –prawie pod gołym niebem, ale za to wspomnienia pozostają w pamięci. W jednym z pomieszczeń właściciel stworzył małe muzeum regionalne, gromadząc przedmioty codziennego użytku czy narzędzia pracy lokalnych mieszkańców. Dodatkowo w okalającej hotelik wiosce można obserwować życie plemienia Akha, gdzie, przyozdobione w regionalne stroje kobiety z dziećmi zapraszają na zakupy w swoich straganach w wiosce oraz na bazarku w Maesalong.

Nasza wizyta w Akha Mudhouse Maesalong:

O Maesalong pisałam również we wpisie „Herbaciane Pola Maesalong”. 

Golden Triangle

Z Maesalong do Golden Triangle (Złoty Trójkąt na mapie) można dojechać w niecałe półtorej godziny. Jest to kolejne miejsce, które warto zobaczyć będąc w okolicach Chiang Rai, a  każda tutejsza agencja turystyczna ma tą atrakcję w swoim programie wycieczek.

Złoty Trójkąt jest miejscem, gdzie na północy Tajlandii spotykają się trzy granice sąsiadujących państw: Tajlandii, Laosu oraz Myanmar ( dawnej Birmy). To tu właśnie u ujścia rzeki Ruak, która oddziela Birmę od Tajlandii, do rzeki Mekong, leżącej na granicy Tajlandii z Laosem,  można z punktu widokowego podziwiać te trzy państwa w tym samym momencie. Dla jednych to niesamowite wrażenia, dla innych to nic szczególnego. Poza kilkoma figurami mnichów, słonia, makiety statku oraz straganów z żywnością oraz lokalnymi wyrobami nie jest to zbyt atrakcyjne miejsce pod względem turystycznym. Dla niektórych jedną z atrakcji Złotego Trójkąta jest zespół świątyń Wat Pra That Pukhao znajdujący się na wzgórzu, skąd podziwiać można widoki na dolinę a dla innych będzie House of Opium czyli Muzeum Opium. Tu można się dowiedzieć na temat przeszłości handlem opium na tych terenach. 

Dawniej to właśnie w tym miejscu kwitł handel opium, który sprowadzano z Birmy. Kiedyś opium miało dokładnie taką samą wartość jak złoto. Za kilogram złota można było dostać dokładnie 1 kilogram opium i na odwrót. Obecnie produkcja opium jest oczywiście nielegalna. Aczkolwiek największym producentem opium wymienianym przez ONZ jest nadal Birma (oczywiście nielegalnie), a na drugim miejscu jest Tajlandia.

Skąd się bierze opium? Z nasion maku. Największą ilość opium, ale też najgorszą pod względem jakości można uzyskać z maku o białym kolorze kwiatu, natomiast najmniejszą jego ilość, ale jakościowo najlepszą uzyskuje się z maku z fioletowym płatkami.

My wybieramy inną atrakcję – rejs po rzece Mekong oraz wizytę na bazarze po laotańskiej stronie, gdzie robimy nieco tańsze zakupy.

Nasza wycieczka po rzece Mekong:

Więcej Złotym Trójkącie możesz poczytać we wcześniejszym moim wpisie „Złoty Trójkąt – Golden Triangle”

Phu Chi Fa

Kolejnym punktem, którego nie wolno pominąć będąc w Chiang Rai jest Phu Chi Fa. Jest to szczyt na granicy Tajlandii i Laosu, z którego można podziwiać zachody i wschody słońca. Widoki zapadają w pamięci na długo.

Lokalizację Phu Chi Fa znajdziesz na mapie.

Zachód słońca widziany z Phu Chi Fa:

Wschód słońca po laotańskiej stronie widziany z Phu Chi Fa:

 Więcej o Phu Chi Fa pisałam we wpisie „Phu Chi Fa zdobyty”

Phu Sang Waterfall

Wracając z Phu Chi Fa wstępujemy nad wodospad Phu Sang, który znajduje się na terenie parku narodowego o tej samej nazwie. Jego lokalizację znajdziesz na mapie.

Wody wodospadu wypływają z gorących źródeł znajdujących się na jego szczycie. W parku można również zobaczyć jaskinie, wybrać się na spacer ścieżkami do tego przeznaczonymi, jak i również skorzystać z kempingu. Znajdujący się przy samej drodze wodospad to świetne miejsce na postój, piknik oraz wypoczynek.

Jest on otwarty codziennie od 6.00 do  6.00 wieczorem.

Chiang Rai jest jak widać świetną bazą wypadową do kilku ciekawych miejsc na północy Tajlandii. Jest to również doskonałe miejsce do uprawiania trekkingu o różnym stopniu trudności, od jednodniowych pieszych wędrówek, aż po kilkudniowe. Popularną rozrywką są również wyprawy na słoniach lub rowerami górskimi, motocyklami i jeepami. Każdy więc powinien znaleźć coś dla siebie.

Advertisements