Nikko, Japonia, 2016


Nikkō to urokliwe miasto w Japonii położone w środkowej części wyspy Honsiu.

Nikko, w dosłownym tłumaczeniu „słoneczne światło”, jest japońskim miastem w prefekturze Tochigi, położonym ok. 140 km na północ od Tokio. Leży ono u podnóża gór, wśród cedrowo-sosnowych lasów w Parku Narodowym o tej samej nazwie. Jest ono trzecim, po dawnych stolicach Kioto i Nara, zabytkowym centrum Japonii. Znajdujący się tam kompleks świątyń w roku 1999 r. został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

I właśnie to urocze miasteczko Nikko postanawiamy odwiedzić w ostatni dzień naszego pobytu w Japoni. Jest tu wiele do zobaczenia, więc postanawiamy wyjechać jak najwcześniej. Z hotelu w dzielnicy Shinjuku wskakujemy w metro, którym dojeżdżamy do dworca głównego Tokyo. W metrze, wypchanym po brzegi przemieszczającymi się do pracy czy szkoły mieszkańcami Tokio zaskakuje nas niesamowita cisza. Byliśmy najgłośniejszą parą, gdyż szeptalśmy do siebie.

W Shinkansenie oczywiście sprawdzam w pełni zautomatyzowaną toaletę i korzystam z bezdotykowej umywalki. 

Podróż do oddalonego o 128 km Nikko zajęła nam ok 2 godzin.

Pierwszy etap pomiędzy Tokio a miejscowością Utsunamiya pokonaliśmy Shinkansenem, w ramach naszego biletu JR, w około 50 minut. Na tą część podróży zrobiliśmy rezerwację miejsca siedzącego (w razie jej braku musielibyśmy przejść do specjalnego wagonu nie objętego rezerwacją). W Utsunomiya przesiedliśmy się na Nikko Line, lokalny pociąg, a raczej kolejkę, której wagony wewnątrz wyglądały jak metro, gdyż siedzenia pod oknami skierowane były do środka wagonu. 

Do Nikko dotarliśmy po 10 rano, więc mieliśmy prawie cały dzień na zwiedzanie. 

Pierwsze kroki skierowaliśmy do informacji turystycznej na dworcu kolejowym, gdzie dostaliśmy mapkę z umiejscowieniem najważniejszych atrakcji, informacje o głównych przystankach w mieście oraz rozkład jazdy autobusów.

 Za 2000 Jenów (czyli ok 75zł) zakupiliśmy bilet, który umożliwił poruszanie się po mieście Nikko oraz po okolicy. Były jeszcze inne tańsze i droższe opcje, w zależności od planu zwiedzających.

Nikko to piękne, zadbane, górskie miasteczko, więc spacer w słoneczny dzień musi być prawdziwą przyjemnością. Pogoda nas jednak nie rozpieszczała i było zimno i mżyło.

Ze stacji kolejowej w Nikko pojechaliśmy w pierwszej kolejności do oddalonego o 18 km wodospadu Kegon, którego wody spływają z pobliskiego jeziora Chūzenji. W pogodne dni z brzegu jeziora można podziwiać  pobliskie wzgórza oraz wygasły wulkan Nantai. Z pewnością najpiękniejsze widoki można podziwiać jesienią, kiedy okoliczne, zalesione wzgórza przyjmują jej kolory.

map

Mapa okolic jeziora

Żałujemy, że pogoda nie dopisała, rezygnujemy ze spaceru wokół jeziora i udajemy się prosto do wodospadu. Po 10 minutowym spacerku z terminalu autobusowego docieramy na miejsce. Deszcz się nie poddaje, my również.

Podziwiamy wodospad z górnej platformy widokowej, a następnie udajemy się do windy (550 Jenów), którą zjeżdżamy ok 50 metrów w dół na następną platformę widokową. Z windy można korzystać od marca do listopada w godzinach 8:00 to 17:00 oraz od grudnia do lutego wgodzinach 9:00 to 16:30.

Wodospad Kegon jest jednym z trzech najwyższych wodospadów w Kraju Kwitnącej Wiśni, a jego wody spadają z wysokości 96 metrów. Robi wrażenie i będąc w Nikko nie można go pominąć.

Zobaczcie nasze zdjęcia z wizyty nad tym pięknym wodospadem:

Droga powrotna znad jeziora Chuzenji do centrum miasteczka jest baaardzo(!) kręta i zwana jest Iroha-zaka. Jeśli masz chorobę lokomocyjną to nie polecam.

Zobaczcie ją na mapie oraz filmie:

Następnym punktem naszej wycieczki jest świątynia Tosho-gu, a właściwie sintoistyczny kompleks świątynny, który to właśnie znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Jest to jednocześnie mauzoleum poświęcone ostatniemu z trzech wielkich „zjednoczycieli” Japonii, Leyasu Tokugawie. Jego poprzednikami byli Nobunaga Oda i Hideyoshi Toyotomi.

Zgodnie z wolą Leyasu, w 1617 r czyli rok po jego śmierci, budowę obiektów świątynnych rozpoczął jego syn Hidetada. Dalsze prace kontynuował wnuk i trzeci siogun rodu Tokugawa, Lemitsu. Na terenie kompleksu, który zajmuje ogromną powierzchnię 80 tys. m², znajduje się 55 budowli. Wiele z nich uważane jest za zabytkowe skarby narodowe oraz ważne obiekty kultury. Ponadto znajduje się tam wiele cennych malowideł, rzeźb i przedmiotów.

Kupujemy bilety wstępu – 1300 Jenów za osobę. Zwiedzanie obiektu zaczynamy od spaceru szeroką aleją, pośród strzelistych cedrów japońskich. Wiele z nich posadzono ponad 300 lat temu. Przyjemny byłby spacer, gdyby nie ten deszczyk.

Tereny świątynne usytuowane są na łagodnych zboczach wzgórz, więc poruszamy się cały czas ku górze, podziwiając poszczególne obiekty, które położone są nieco wyżej od poprzedniego. Docieramy na szczyt gdzie znajdują się główne zabudowania świątynne oraz grobowiec Leyasu. 

Na jednym z budynków znajduje się płaskorzeźba słoni wykonana jedynie na podstawie opisu tych zwierząt (w tamtych czasach w Japonii nie znano słoni!). Dokładnie naprzeciwko znajduje się drewniany budynek stajni, nad którego wejściem dostrzegamy pierwowzór słynnej płaskorzeźby przedstawiającej „trzy małpki mądrości”. Symbolizują one znaną buddyjską zasadę: nie słyszę zła, nie widzę zła i nie mówię na temat zła.

Najsłynniejszym elementem kompleksu jest bogato zdobiona i ozłocona brama Yomei-mon (Brama Światła Słonecznego), znana także jako Brama Zmierzchu. Ta ostatnia nazwa jest wynikiem zachwytu nad jej pięknem, skłaniającym do podziwiania aż do zachodu słońca.

Niestety trafiliśmy na prace remontowe, które prowadzone są w kilku etapach od 2007 do 2024 roku. Od 2013 do marca 2019 roku, trwa remont centralnej bramy Yomeimon Gate.

Z tego właśnie powodu nie możemy podziwiać wielu budynków oraz słynnej bramy, w głównej świątyni zakazane jest robienie zdjęć oraz filmów, a deszcz nie daje za wygraną. Wracamy.

Wracamy tą samą drogą w dół wzgórza. W głównej alei zebrał się dość duży tłum turystów. I tu nam szczęście dopisało. Trafiamy na jeden z popularniejszych w Japonii festiwali. Właśnie w Nikko co roku w dniach 17 i 18 maja oraz 17 października, odbywają się festiwale i historyczne parady wojowników feudalnych. Właśnie takie pokazy strzeleckie mieliśmy okazję podziwiać.

Zobaczcie sami:

Opuszczamy świątynię i zmierzamy w kierunku centrum miasteczka. Docieramy do świętego mostu Shinkyo, który został zbudowany w 1636 roku i jest uznawany za jeden z najstarszych w Japonii. Początkowo dostępny był jedynie dla generałów i posłańców z Pałacu Cesarskiego. Tuż obok istniał drugi most dla „zwykłych ludzi”. Shinkyo udostępniono publicznie dopiero w 1973 roku. Do tej pory istnieją obok siebie dwa mosty. Święty most, na który wejść można jedynie za opłatą, podziwiamy z tego drugiego, zbudowanego dla „pospólstwa”.

Kilka fotek świętego mostu Shinkyo:

Kierujemy się ku stacji kolejowej, deszcz wprawdzie ustał, ale dalej jest pochmurno.

Przemoknięci oraz zmarznięci wstępujemy do jednej z kawiarenek na kawę.

Kawa

Podana w ukwieconych filiżankach, domowej roboty kawa poprawia nam humory.

Pokrzepieni czarnym trunkiem wskakujemy do autobusu i po kilku minutach podróży lądujemy przed budynkiem stacji kolejowej, gdzie dostrzegam wodę wypływająca z rury wystającej z czarnego głazu. Tabliczka obok informuje, że to woda źródlana. Kosztujemy oczywiście. Popijamy orzeźwiającą wodę i przyglądam się stacji. Cóż za klimatyczny, zabytkowy budynek. Po wejściu na peron czujemy się jakbyśmy cofnęli się w czasie, do lat 20-stych. Zobaczcie na zdjęciach:

Czekamy na naszą kolejkę. Do Tokyo docieramy grubo po 18-tej.

Klimat oraz piękne okolice Nikko na długo pozostaną w naszej pamięci. Warto tu powrócić i może następnym razem dopisze nam pogoda. 

Reklamy