Miyajima – Hiroshima, Japonia, 2016


Dzisiaj planujemy odwiedzić znaną chyba każdemu, znajdującą się w zachodniej części Honsiu, Hiroszimę.

Zanim jednak dotrzemy do Hiroszimy postanawiamy zobaczyć wyspę Miyajima z charakterystyczną, wynurzającą się z wody, czerwoną bramą, Great Tori.

Z samego rana wyruszamy w podróż pociągiem z Kioto. W ramach naszgo biletu JR dojeżdżamy do stacji Hiroshima, gdzie przesiadamy się na liniię JR Sanyo, a następnie wysiadamy na 8-mej stacji Miyajimaguchi. Z dworca kolejowego w parę minut dochodzimy do przystani promowej, z której również w ramach biletu JR wsiadamy na prom na wyspę.

Promy kursują na wyspę Miyajima co kilkanaście minut, a przeprawa trwa około 20 minut. Podczas rejsu widać olbrzymią bramę Torii. Kiedy jest odpływ można podejść do bramy oraz poobserwować ludzi zbierających muszle. Gdy jest przypływ do bramy można podpłynąć wyłącznie łódką.

Nazwa Miyajima w dosłownym tłumaczeniu to „wyspa świątyń”, a jej oficjalna nazwa to „Itsukushima”. Poza największą Świątynią Itsukushima,  która została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO oraz wspomnianą bramą Tori, można tu zobaczyć jeszcze kilka innych świątyń.  

Po wyjściu z promu kierujemy się do bramy Tori. Oprócz tłumów turystów towarzyszą nam spacerujące jelonki oraz sarny. Zwierzątka mimo, że dzikie to są przyjaźnie nastawione do turystów, którzy (mimo zakazów) chętnie je dokarmiają. Uważajcie jednak na te całkiem sprytne zwierzęta, aby nie wyjęły wam z kieszeni map, papierów, które od razu są zjadane (ubrania też potrafią zjeść). Oczywiście, nie wolno ich drażnić, zaczepiać, bo jak każde dzikie zwierzę potrafią się obronić, co może być bolesne dla człowieka.

Do świątyni oraz Tori prowadzi przyjemny deptak, więc pokojnie podążamy w jej kierunku podziwiając nabrzeże. Wzdłuż niego znajduje się sporo sklepów oraz straganów z pamiątkami, więc nie sposób czegoś nie kupić zanim się dotrze do świątyni. Wejście do świątyini Itsukushima Shrine jest płatne, a dodatkowo ze względu na długą kolejkę rezygnujemy z jej zwiedzania.

Początki Chramu Itsukushima pochodzą z VI wieku, a w obecnej formie istnieje od 1168, dzięki funduszom pochodzącym od wodza Kiyomori Taira. Konstrukcja świątyni, opierająca się na pomostach zbudowanych nad zatoką, wiąże się z dawnym statusem wyspy jako świętej ziemi. Dawniej przeciętni ludzie nie mogli postawić stopy na wyspie, mogli jedynie podpływać łodzią do jej brzegów i podziwiać świątynię oraz bramę z daleka.

Zobaczcie naszą wizytę na wyspie:

Mamy to szczęście i możemy prawie suchą stopą dotrzeć do bramy. Klikamy kilka zdjęć na tle Torii, która uznana jest przez Japończyków za jednen z najbardziej malowniczych widoków w kraju.

Grupka Japonek w togach studenckich zaczepia mnie i prosi o kliknięcie im fotek.

Obok na stromym stoku dostrzegamy pięcio-kondygnacyjną pagodę. Po kilkuminutowym spacerku schodami docieramy na szczyt. To świątynia „Goju-no-to”, pochodząca z 1407 roku. Obok niej znajduje się Senjokaku, czyli „pawilon tysiąca tatami” z 1587 roku. Z góry podziwiamy widoki na zatokę.

Na wyspie jest wiele atrakcji i najlepiej byłoby przeznaczyć cały dzień na jej zwiedzanie. My nie mamy zbyt wiele czasu, bo głównym punktem dzisiejszego dnia jest Hiroshima. Może innym razem.

Do Hiroshimy docieramy podmiejską kolejką, wszystko w ramach biletu JR. Ze stacji kolejowej wsiadamy w tramwaj i docieramy na miejsce.

Hiroshima

Wysiadamy na przystanku „Genbaku Dome-mae” i udajemy się bezpośrednio do Hiroshima Peace Memorial Park (Parku Pokoju). Jest to olbrzymi teren, który właśnie był celem ataku bombowego w sierpniu 1945 roku.

Do Hiroszimy bardzo chciałam pojechać, żeby na własne oczy zobaczyć pomniki oraz pozostałości po jednym z najokrutniejszych wydarzeń w historii ludzkości.

Z historii naszej wiemy, że wojna w Europie zakończyła się w maju 1945 roku. Jednak kiedy w Europie powstawał powojenny ład, Japonia nadal nie chciała skapitulować. Dopiero zrzucenie bomb atomowych na Nagasaki i Hiroszimę zmusiło Japonię do poddania się. Wiemy również, jakich okropieństw i bestialstwa dopuszcali się Japońscy żołnierze przez wiele lat wojny, a ich okrucieństwo było powszechnie znane nie tylko w Azji. Amerykanie znaleźli na nich sposób.

Nie będę tu nikogo oceniać ani popiearać żadnej ze stron. Przerażający obraz zniszczeń oraz liczby ofiar mówią same za siebie. Do dziś nie wiadomo ile osób wtedy zginęło, szacuje się, że ponad 230 tysięcy. Wiele jest przypadków całych rodzin, które „wyparowały” i nie miał kto zgłosić ich zaginięcia. Na pewno jest to tylko szacunkowa liczba ofiar.

Pierwszym pomnikiem, który odwiedzamy, a który każdemu kojarzy się z Hiroshimą jest szkielet „Kopuły Bomby Atomowej” (Atomic Bomb Dome). 

Widzimy turystów stojących w zadumie przed tablicą upamiętniającą to tragiczne wydarzenie. 6 sierpnia 1945 roku dokładnie o godzinie  8:15,  amerykański bombowiec B29 dokonał pierwszego w historii zrzutu bomby atomowej, która wybuchła około 600 metrów ponad budynkiem Dzielnicowej Hali Promocji Przemysłowej.  Większość budynków została dosłownie zrównana z ziemią, jedynie A-Bomb Dome, który znajdował sie dokładnie pod miejscem wybuchu zachował swój pierwotny kształt. Jako jedyny częściowo przetrwał i celowo pozostawiono jako świadka tamtego tragicznego dnia. Dodatkowo na zdjęciach możemy porównać obraz sprzed oraz po wybuchu, a także etapy rekonstrukcji niektórych części budynku.

Po przejściu mostu na rzece Ota podchodzimy pod Pomnik Children’s Peace Monument, który jest brązową statuą zakończoną rzeźbą dziewczynki, trzymającą nad głową żurawia. Dziewczynka na pomniku to Sadako Sasaki, która mając 2 lata w momencie wybuchu bomby zachorowała na białaczkę. Wierzyła, że wyzdrowieje jeśli zrobi tysiąc żurawi z kolorowego papieru (origami), które w Japonii są symbolem dobrobytu i długiego życia. Niestety dziewczynka zmarła, a pozostałe żurawie wykonali jej koledzy i koleżanki ze szkoły. Dzięki nim oraz darczyńcom z ponad 3 tysięcy szkół z Japonii oraz innych krajów zebrano również fundusze na stworzenie rzeźby upamiętniającej wszystkie dzieci, które straciły życie w wybuchu bomby oraz wskutek choroby popromiennej. U podnóża pomnika widnieje napis: „To nasz płacz, to nasza modlitwa, za pokój na ziemi oraz w niebie”. Wokół pomnika w szklanych gablotach znajdują się różnokolorowe papierowe żurawie, będące symbolem szybkiego powrotu do zdrowia.

Podążamy spacerkiem w kierunku Muzeum Pokoju wzdłuż prostokątnego Stawu Pokoju, pośrodku którego pali się Płomień Pokoju (Peace Flame). Płomień będzie się palił tak długo, póki świat nie uwolni się od broni masowej zagłady.
Na końcu stawu dostrzegamy konstrukcję w kształcie łuku. To symboliczny nagrobek, na którym znajdują się imiona i nazwiska ofiar ataku nuklearnego, a których do tej pory nie zidentyfikowano, bo dokumenty mieszkańców Hiroszimy zostały doszczętnie zniszczone. To chyba najważniejsze miejsce w parku, gdzie odwiedzjący składają kwiaty oraz oddają hołd zmarłym. Napis pod łukiem brzmi: „Niech dusze wszystkich spoczywają w pokoju, żeby nie powtórzyło się dzieło zła”.

Idąc dalej dochodzimy do okazałego prostokątnego budynku, jakim jest Muzeum Pokoju, które wywarło na nas największe wrażenie. Można tu obejrzeć filmy z samej akcji zrzutu bomby atomowej, porównać makiety miasta ‘przed’ i ‘po’, poczytać informacje na temat historii i przyczyn zrzucenia bomby, dowiedzieć się dlaczego to właśnie Hiroszima, a nie inne miasto zostało zaatakowane. Największe wrażenie robią oczywiście eksponaty, takie jak: stare fotografie, przedmioty „ocalałe” z wybuchu, zniszczone fragmenty budynków, ubrania, zęby oraz włosy ofiar. Duża część muzeum poświęcona jest skutkom ataku, chorobie popromiennej oraz towarzyszącym jej zchorzeniom, które odczuwalne były nawet przez kilkadziesiąt lat. Szokujące odczucia, jak po wizycie w obozie zagłady w Oświęcimiu.

Muzeum Pokoju to nie jest atrakcja turystyczna. To pomnik ludzkiego cierpienia, męczeństwa i czarnych kart historii. Na każdym chyba robi olbrzymie wrażenie i pozostaje na dlugo w pamięci. Będąc więc w Hiroshimie warto wstąpić tutaj, aby na własne oczy zobaczyć pozostałości oraz rozmiar okrucieństwa jakie niesie za sobą wojna.

Godziny otwarcia: 8: 30 – 18:00
Cena: 50 Jenów

Pełni wrażeń wracamy do Kioto. 

 

Reklamy