Kyoto, dzień pierwszy, Japonia, 2016


Opuszczamy Takayamę i wyruszamy do Kioto.

Z Takayamy lokalnym pociągiem docieramy do Nagoji, gdzie przesiadamy się do super szybkiego Shinkansena. Pomimo, że to 13 maja oraz piątek szczęście oraz pogoda nam dopisuje i możemy podziwiać wspaniałe widoki za oknem.

W Kioto powitał nas gigantyczny dworzec. Plątanina sklepów, kafejek oraz punktów usługowych może niejednego turystę zrazić, jednak szybko orientujemy się i udajemy się prosto do informacji turystycznej. Tu dostajemy darmowe mapki miasta, z których możemy dowiedzieć się co ciekawego zobaczyć oraz zwiedzićw Kioto, a także czy w danym terminie nie odbywają się jakieś interesujące wydarzenia w mieście.

Kioto to miasto z tradycjami, świątyniami, zabytkami – to cel każdego turysty w Japonii. Można je porównac do Krakowa, więc „być w Japonii i nie zobaczyć Kyoto, to jak być w Polsce i nie zobaczyć Krakowa”.

Kioto to z pewnością raj dla miłośników historii, wszystkiego co stare i tradycyjne. Znajdziemy tu wiele zabytków, około 1800 chramów i świątyń, muzeów, zabytkowych budynków, ogrodów i innych atrakcji.  Z pewnością potrzeba tygodnia, żeby to wszystko zobaczyć. A zapewne i więcej, bo jest w czym wybierać.

Jeśli chodzi o komunikację tej dawnej metropolii to nie ma co porównywać do Tokio. Samo metro nie jest zbyt rozbudowane, ale jest. W Kioto są to tylko dwie linie metra: północ-południe i wschód-zachód, które przecinają się na stacji Karasumaoike. Tutaj znajdziemy takie atrakcje jak: Zamek Nijo, Pałac Cesarski i Targ Nishiki. Pomiędzy najważniejszymi atrakcjami miasta kursują podmiejskie kolejki oraz autobusy. W autobusie możemy posłuchać, w kilku językach, krótkich informacji na temat atrakcji do których się zbliżamy. Co ciekawe, do autobusów wsiada się tylnymi drzwiami, nie ma biletów. Dopiero przy wyjściu płacimy za przejazd (wrzucając odliczoną kwotę do specjalnej maszyny) lub skanujemy nasz bilet wielokrotnego przejazdu.

Takim właśnie autobusem pokonujemy trasę pomiędzy dworcem kolejowym a naszym hotelem. Trochę było tłoczno, aczkolwiek warto pierwszy kontakt z miastem zaliczyć podziwiając widoki zza okna autobusu.

Jest około 2 po południu kiedy meldujemy się w Hotelu „Vista Premio Kyoto”. Lokalizacja hotelu na mapie. Miła pani w recepcji pozwala nam udać się do pokoju przed czasem. 

Hotel Vista Premio Kyoto to bardzo przyjemny hotel, z jedynym minusem. Pokój przystosowany wyłącznie dla drobnych, filigranowych rozmiarów osób. Nie narzekamy jednak, gdyż w podróży traktujemy hotele jako sypialnię. Dla mnie najważniejsze, żeby był czysty. Więcej na temat hotelu oraz ceny pokoi znajdziesz pod linkiem.

Jako, że nasz hotel znajdował się w popularnej dzielnicy handlowej po szybkim prysznicu ruszamy na spacer po okolicy oraz polecane przez wszystkie przewodniki zakupy. Po kilkunastu (dosłownie) metrach od hotelu wkraczamy w zadaszony labirynt ulic, uliczek, sklepów, straganów i bazarów. Raj dla zakupoholików. Jest to jedno z lepszych miejsc aby zakupić pamiątki z Japonii. My zaopatrzyliśmy się w kilkanaście ręcznie malowanych wachlarzy oraz zestawy do picia sake. Również ręcznie zdobione.

Najbardziej znaną w tej okolicy jest historyczna ulica „Teramachi Street”,  gdzie znajdują się sklepy z szeroką gamą nowoczesnych, markowych a także tradycyjnych, japońskich butików. Popołudniami, a głównie w weekendy spotkasz tu tłumy studentów z Kioto oraz turystów, którzy grupkami spacerują lub robią tu zakupy.

Tutaj znajduje się również jeden z najbardziej znanych bazarów jest Nishiki Market, który jest w całości pod zadaszeniem, więc jest doskonałym schronieniem przed deszczem. Znajdziemy tu setki sklepów oraz kramów z tradycyjnymi produktami spożywczymi, ogromną ilością owoców morza, ryb, przypraw, popularnej w Japonii zielonej herbaty oraz jej przeróżnych wyrobów, warzyw oraz egzotycznych owoców. 

Mieszanina zapachów, tłumy ludzi oraz panujący tu gwar są charakterystyczne dla tego miejsca.

Tutaj także mieści się wiele małych, tradycyjnych knajpek i barów oraz oczywiście świątyń. Wstępujemy do jednej z nich – Nishiki Tenman-gū Shrine. Lokalizacja Świątynii Nishiki Tenman-gu na mapie.

Zmęczeni kilkugodzinnym spacerem oraz głodni trafiamy na przyjemną restaurację znajdującą sie w podziemiach – Donguri Restaurant.

Tutaj wreszcie mamy okazje spróbować japońskiej specjaności – omletu lub jak inni nazywają japońskiej pizzy zwanej „okonomijaki”. Jest to coś w rodzaju grubego naleśnika, którego podtawą są jajka oraz drobno poszatkowana kapusta. Wewnatrz ciasta zapiekane zostają mięso, owoce morza iwarzywa – oczywiście do wyboru klienta. Całość smażona jest na gorącej, blaszanej płycie i podawana na gorąco. Wierzch należy polać sosem majonezowym oraz  brązowym, popularnym w Japonii sosem „teriyaki”. Palce lizać.

Na życzenie klienta smażenie odbywa się na płycie umieszconej w każdym stole, przy którym się siedzi. My obserwowaliśmy pracę kucharzy z oddali. Zobaczcie na filmiku.

Lokalizacja restauracji na mapie.

Po tak obfitej kolacji oraz kilku wyśmienitych drinkach nabieramy ochoty na dalszy, wieczorny już spacerek po okolicy.

20160831_154541_resized

Przed jednym z większych domów towarowych obserwujemy grupę tańczących i śpiewających chłopców, którzy w ten sposób promują lokalny zespół „Rainbow” oraz zapraszają na najbliższy koncert.

Do hotelu trafiamy dość późno. Musimy „szybko” spać. Na dzień następny mamy zaplanowane zwiedzanie z lokalnym przewodnikiem.

 

Reklamy