Takayama, Japonia


Rozczarowani, że nie mieliśmy okazji podziwiać Góry Fuji żegnamy deszczowe Hakone.

Kolejnym celem naszej podróży po Japonii jest położone malowniczo w górach miasteczko Takayama. Nazwa miasta oznacza „wysokie góry”, zapewne dlatego, że miasteczko leży w Alpach Japońskich. Słynie ono na całą Japonię z wiosennego i jesiennego festiwalu, ale przede wszystkim z wysokogatunkowej sake oraz wyrobów z drewna.

Z Hakone autobusem (ciągle w ramach Hakone Free Pass) dojeżdżamy do Odawara, gdzie przesiadamy się do Shinkansena. Podróż „pociągiem pociskiem” do Nagoya to sama przyjemność.

W Nagoya wsiadamy do lokalnego i nie tak szybkiego pociągu, którym przemierzamy pięknie położone doliny. Pomimo ciągle padającego deszczu podziwiamy widoki za oknem; coraz to wyższe góry pokryte soczystą zielenią lasów oraz towarzyszący nam do końca górski, rwący potok.

Zobaczcie sami:

Po przybyciu do Takayama meldujemy sie w Hotelu „Takayama Ouan”. Jego lokalizację na mapie znajdziesz klikając na –Takayama Ouana więcej informacji oraz ceny za nocleg klikając na link hotelu. Wchodząc do prawie 10-piętrowego hotelu nie spodziewałam się, że tutaj również będziemy musieli zdjąć buty przed wejściem do dalszej jego części. Okazało się, że to połączenie tradycyjnego ryokanu z zachodnim hotelem. Na korytarzach oraz w pokojach podłogi wyłożone były matami ‘tatami’, a zamiast stołu i krzeseł niski stolik oraz poduchy do siedzenia. W toalecie oczywiście zautomatyzowana deska klozetowa i normalny prysznic w łazience. Zaskoczeniem natomiast była umywalka w głównym pomieszczeniu, tuż obok telewizora. Zapewne dla wygody parzenia herbaty oraz zmywania naczyń po.

Na ostatnim piętrze hotelu znajdowały się łaźnie z wodami termalnymi. Część z nich mieściła się wewnątrz, pod zadaszeniem, część z nich była odseparowana jako prywatne pomieszczenia dla zwolenników prywatności. Ja upodobałam sobie ten pod gołym niebem. Sama przyjemność, relaks w gorących źródłach, na dachu 10-piętrowego budynku, z widokiem na góry oraz wschodzące słońce.

Jako, że baseny były dostępne od wczesnych godzin rannych, wstaliśmy skoro świt i już o 5 rano pluskaliśmy się w gorących źródłach onsen. Niestety kąpiele koedukacyjne nie są tu mile widziane, więc nie mogliśmy powitać wschodu słońca razem. Ku mojemu zdziwieniu nie byłam jedyną osobą, która wpadła na taki pomysł. Kilka starszych Japonek również korzystało z porannej kąpieli.

Po wyjściu z basenów można odpocząć w czymś w rodzaju poczekalni, gdzie posililiśmy się makrobiotycznymi jogurtami oraz skorzystaliąmy z masażu pleców oraz nóg znajdującymi się tam urządzeniami. Co za wspaniały początek dnia. Dobrze, że nie musimy się zbierać do pracy 😛

Jednak plany na dzisiaj mamy ambitne.

Oto co zwiedziliśmy i zobaczyliśmy wpierwszy dzień w Takayama:

Poranny Targ – „Miyagawa Morning Market”

Z samego rana wybieramy się na polecany poranny targ „Miyagawa Morning Market”, gdzie podobno miejscowi rolnicy sprzedają swoje produkty. W rzeczywistości można tutaj było kupić prawie wszystko oprócz warzyw i owoców. Spacerek w promieniach porannego słońca okazał się bardzo przyjemny, a puste żołądki zaczęły się nam dawać we znaki.

W drodze powrotnej do hotelu mijamy popularny czerwony most Nakabashi (Nakabashi Bridge), gdzie większość turystów robi sobie zdjęcia.

20160512_124154

Znany jest on przede wszystkim z przemarszu krowodów w trakcie sławnych na całą Japonię festiwali w okresie wiosennym oraz jesiennym. Znajduje się on niedaleko porannego targu oraz tutejszej starówki.

Skansen  Hida Folk Village 

Po wyśmienietym oraz sytym śniadaniu spod pobliskiego dworca kolejowego łapiemy taksówkę w kierunku skansenu o nazwie „Hida Folk Village”. Skansen położony poza centrum miasta Takayama, na południowy zachód od dworca. Stanowi on doskonałą okazją do zapoznania się z historią życia japońskich wieśniaków, z zabudowaniami, w których mieszkali i pracowali, z ich wnętrzami i wyposażeniem.

 Przed wejściem kupujemy bilety – 700 Yenów za osobę.

20160512_120356

Skansen usytuowany jest na zalesionym zboczu wzgórza, a w jego centrum znajduje się duży staw, po którym pływają łabędzie.

Pani z obsługi skansenu zaproponowała nam przebranie się w tradycyjne, wiejskie stroje japońskie. Oczywiście pstryknęliśmy kilka fotek, z tradycyjnym koszem do przenoszenia gałęzi czy innych mniejszych przedmiotów oraz z wozem do którego zostałam zaprzęgnięta. Poczułam się jak dawna japońska wiejska dziewczyna.

Na lewo od wejścia ustawione są zadaszenia pod którymi znalazłam trochę rozrywki dla siebie. Oprócz pięknych pieczątek, które kompletowałam przemierzając prawie każdą chatę, mogłam pobawić się drewnianymi zabawkami, jakie pochodzą zapewne z dawnych czasów, kiedy to jeszcze nie były dostępne dzisiejsze gadżety.

Domy które tutaj się znajdują zostały przywiezione z różnych zakątków regionu Hida oraz Gifu. Widać to w ich konstrukcji. Przy każdym z nich można poczytać informację o konkretnym budynku, jego pochodzeniu oraz przeznaczeniu.

Większość chat to dość duże i wysokie budynki z przylegającymi do nich pomieszczeniami gospodarczymi. Pomieszczenia w środku są niemalże puste, na podłogach typowe japońskie maty ‘tatami’, a w części centralnej znajdowało się zwykle palenisko. Wszystkie domy wykonane zostały z drewna, a dachy pokryte strzechą. Do większości z nich można wejść. W niektórych domach znajdują się warsztaty stolarskie i rękodzielnicze, w których dla turystów organizowane są pokazy dawnych sposobów wytwarzania produktów charakterystycznych dla regionu Hida. My trafiliśmy oczywiście na grupę młodzieży szkolnej.

Spacerując po tych chatach można naprawdę cofnąć się w czasie i wyobrazić jak ciężko się dawniej żyło.

Spędziliśmy tutaj ponad dwie godziny. Autobusem z parkingu poniżej skansenu wróciliśmy do centrum, gdzie nieopodal dworca wstępujemy do sympatycznej kawiarenki „Tsubaki Cafe na smakowitą kawę oraz przepyszne serniki.

Stare Miasto Takayama

Największą wizytówką miasta Takayama jest jego „Starówka”. Waskie, urokliwe ulice, które zachowały styl architektoniczny z XVII wieku i wyglądają dokładnie tak, jakby za rogiem czekał na was świat pełen samurajów i kobiet w kimonach, przechadzających się w świetle wieczornych latarni. Do tej wyjątkowej części miasta idzie się zaledwie 10-15 minut od stacji kolejowej.

Zabytkowa część zaczyna się, gdy miniecie rzekę, jednym z mostów. Nie sposób zauważyć nagłej zmiany wyglądu budynków. Zupełnie jakby człowiek, jednym krokiem przekroczył granicę między światami. Drewniane domy, wąskie ulice nieprzystosowane do ruchu samochodów, obecnie pełne są turystów.

Wiele z domów z epoki Edo nie tylko zachowano i odrestaurowano, ale również stworzono w nich sklepy i muzea, herbaciarnie i restauracje, oraz małe pracownie stolarskie, w których można zakupić naczynia, czy małe meble.

Najbardziej znana jest ulica Sannomachi Street, gdzie oczywiście teraz rządzi komercja, każdy budynek to mały sklepik lub wytwórnia sake lub nawet wytwórnia sosów sojowych.

Japońscy uczniowie, którym obiecaliśmy, że zobaczą się na Youtube:

Takayama ma swój klimat, pomimo tłumu turystów. Jest to spokojne miasteczko, idealne na popołudniowy spacer i najlepiej przemierzać wąskie uliczki pieszo lub skorzystać z usług riksiarzy. Należy się jednak liczyć z tym, że punktualnie o 18:00 wszystko zostaje zamknięte i nagle na ulicach trudno o żywego ducha.

Nie pozostaje nam nic innego jak udać sie na kolację. Nieopodal stacji kolejowej w podziemiach odkrywamy przyjemną, choć nie najtańszą restaurację Sennenno Utage Restaurant”.

Pierwszy dzień w Takayama uważamy za bardzo udany i po wyśmienietym posiłku wracamy do hotelu na spoczynek.

Podoba Ci się wpis? Oceń klikając na gwiazki (rate this) u góry. Możesz też podzielić się ze znajomymi np. na Facebooku. Z góry dziękuję 🙂

Reklamy