Tonosawa Ichinoyu Honkan Ryokan czyli tradycyjny japoński hotel


Ryokan to hotel, hostel czy jak kto woli dom wypoczynkowy, utrzymany w tradycyjnym japońskim stylu.

W dawnych czasach nazwa ryokan oznaczała drewniany zajazd lub gospodę z miejscami hotelowymi, dzisiaj ryokan oznacza hotel, w którym gość podejmowany jest „jak drzewiej bywało”. Ryokany znajdziemy w całej Japonii, szczególnie w pobliżu gorących źródeł wody termalnej czyli ‘onsen’.

W ryokan panuje spokojna atmosfera, właściciele zadają sobie wiele trudu, aby stworzyć piękne ogrody, łaźnie i pomieszczenia, które będą cieszyć i wyciszać gości. Największą atrakcją są oczywiście kąpiele w gorących źródłach. Zwykle odbywają się przed kolacją oraz przed śniadaniem.

Będąc w Hakone mieliśmy okazję po raz pierwszy doświadczyć  tej niezwykłej gościny w jednym z nich – Tonosawa Ichinoyu Honkan Ryokan. Zobacz jego lokalizację na mapie.

Przed wejściem do naszego ryokanu zauważamy czarne tabliczki zawieszone przy drzwiach. Zdziwieni dostrzegamy imię Garego. W ten sposób gospodarze witają gości hotelu, wywieszając ich imiona przed wejściem.

Wkraczamy więc do ryokanu. Po przkroczeniu progu zdejmujemy buty i zamienamy na domowe kapcie, które oferują gospodarze. Jest to niezbędny warunek pobytu w tradycyjnym ryokanie, gdyż większość podłóg wyłożone jest matami zwanymi ‘tatami’. Po tatami nie można też ciągnąć walizek, gdyż łatwo ulegają uszkodzeniu.

20160510_205040

Mata ‘tatami’

Po zameldowaniu w recepcji dostajemy klucze i kierujemy się do naszego pokoju o nazwie „Take”

Drzwi wejściowe do pokoi są drewniane, aczkolwiek do niemal każdego pomieszczenia wchodzi się przez przesuwne drzwi (fusuma). Są one wykonane z drewnianych listew przecinających się pod kątem prostym i tworzących równą kratownicę, której otwory zaślepia cienki, jasny papier. Każdy zapewne widział je na jakimś japońskim filmie, np Shogun.

Przy wejściu do pokoju zauważamy szafy z półkami, na których znajduje się kilka kołder, poduszki oraz materace – futony. Futony rozkłada się bezpośrednio na podłodze i otula się kołdrami. Całkiem wygodne te posłania.

Główny pokój urządzony jest w tradycyjnym japońskim stylu, wygodnie, ale bez zbędnych sprzętów i dekoracji, oprócz mat ‚tatami’ na podłodze stoi niski stół oraz siedziska z oparciami. Na wyposażeniu pokoju mamy telewizor, czajnik, sejf oraz pochłaniacz wilgoci.

W szafie znajdujemy ‘yukatę’ czyli lekkie kimono. Możemy je nosić jako szlafrok, piżamę, albo też do kąpieli, kolacji czy śniadania.

Po zwiedzeniu łazienki ze zautomatyzowaną, oczywiście deską klozetową oraz dziwną owalną wanną umieszczoną poniżej poziomu podłogi, wychodzimy do naszego prywatnego ogródka. Tutaj znajdujemy dwa niewielkie zbiorniki z wodą, jeden z gorącą a drugi z lodowatą. Jako że prawie każdy ryokan znajduje się w pobliżu gorących źródeł, w ofercie hotelu znajdziemy gorące kąpiele w tychże wodach termalnych. Nasz basen z gorącą wodą zasilany jest więc gorących źródeł, a drugi ze strumienia znajdującego się tuż za naszym ogrodzeniem. Niewątpliwym atutem jest szum tego strumienia, który w połączeniu z gorącą kąpielą pod gołym niebem, stanowi odprężający oraz kojący rytuał rozpoczęcia oraz zakończenia dnia. Co za relaks!

W ryokanie próbujemy również tradycyjnej japońskiej kuchni, która jest w cenie – kolacja i śniadanie. Kolacje były wyśmienite. Ze śniadania nie byliśmy już tak zadowoleni. Może gdybyśmy byli miłośnikami sushi to nie mielibyśmy co narzekać. Z ostatniego śniadania rezygnujemy.

Zobaczcie zdjęcia i filmiki z naszego pobytu w ryokanie :

Nocleg w tradycyjnym japońskim ryokan kosztuje od 6000 jenów za os. za noc. Górny pułap wynosi nawet 30.000 jenów za os. za noc!

Jeżeli naprawdę chcecie poczuć urok dawnej Japonii nie wybierajcie zwykłego hotelu. Wybierzcie hotel zwany ryokanem, a najlepiej onsen ryokan, czyli ryokan z własnym gorącym źródłem. Są ryokany duże i małe, bardzo luksusowe i skromniejsze. W każdym z nich doświadczycie czegoś, czego nie spotkacie w żadnym hotelu świata poza Japonią. Oczywiście onsen ryokan ma swoją cenę, ale wierzcie mi, że są to dobrze wydane pieniądze.

 

Reklamy