Podróż do Japonii – przystanek Hong Kong


Wakacje w tym roku spędzamy w Azji. Trochę żałuję, że nie odwiedzę Polski, a przede wszystkim rodziny. Ale… przecież wyruszamy na podbój Japonii.

Lecimy do Tokio z przesiadką w Hongkongu.

Lądujemy około północy. Jako że do następnego lotu mamy ponad 9 godzin postanawiamy wyruszyć w miasto.

20160506_002820

Lotnisko wprawdzie oferuje możliwość przenocowania, ale koszty w tzw lotniskowym „lounge” są dosyć wysokie. Tutaj można sprawdzić opłaty za pobyt w „lounge”. Za „przechowanie” do dwóch godzin to 280 HK$, czyli ok 150 złotych od osoby! Dodatkowo płatny prysznic itp. Wybieramy jednak hotel. 

Wcześniej sprawdziłam w internecie jak dojechać do centrum miasta. Rezerwuję więc bilet w obie strony na szybki pociąg czyli Airport Express, za które płacimy kartą 180 HK$ (dolary hongkońskie) za osobę. Nie chcemy w nocy szukać połączeń w nieznanym miejscu.

20160505_234851

Podróż z lotniska do stacji Hong Kong na wyspie o tej samej nazwie zajęła nam ok 30 minut. Ze stacji metra wyruszyliśmy pieszo do naszego hotelu. Po drodze mijaliśmy mniejsze i większe restauracje i puby. Było już dobrze po 1 w nocy lokalnego czasu, a miasto dalej tętni życiem.   Zdecydowanie rozrywkowa dzielnica. Jedynie co mnie zdziwiło to brud i śmieci na ulicy i chodnikach.

Mojego głodomora nie udało mi się skusić na domowe kanapki, więc wstępujemy do jednej z otwartej i gwarnej jadłodajni Tsui Wah Restaurant. Jej lokalizację znajdziesz na mapie.

Zamawiamy zestawy dań, ja z kurczakiem a Gary z wieprzowiną. Za nas dwoje płacimy około 150 złotych. Na stół wjeżdża zupa, sałatka, kotlet z kurczaka i frytki oraz  napój do wyboru.

20160506_011108

Ja już po paru łyżkach zupy jestem pełna, zjadam tylko sałatkę, a kurczaka tylko próbuję. Gary w swoim żywiole.

20160506_011557

Przy sąsiednim stoliku dwaj młodzieńcy żywo dyskutują na tematy związane z miastem. Oboje nadstawiamy uszu z zaciekawieniem. Nie wiem dokładnie w którym momencie dołączamy się do rozmowy. 

20160506_015053

Przesympatyczni panowie, jeden z UK a drugi z Singapuru. Od nich dowiedzieliśmy się, że ta restauracja operuje 24 godziny na dobę. Polecam, jeśli jesteście w tych okolicach po północy.

Przed podróżą zarezerwowaliśmy również nocleg. Udało się nam zabukować pokój z dużą zniżką w Mini Hotel – tutaj zobacz więcej na jego temat.

Za dwie osoby zapłaciliśmy ok 170 złotych. Wygodnie, a nie na lotnisku z chrapiącymi sąsiadami, no i z prysznicem za darmo.

20160506_020633

Nasz pokój jak wskazywała nazwa hotelu był dokładnie „mini”. Po otworzeniu drzwi udało mi się  zrobić jeden krok do pokoju i wpadłam na łóżko.

20160506_021514

Oprócz niego w rogu pokoju znajdowała się niewielka półka na której stał czajnik oraz telefon. Pod oknem, za oszklonymi drzwiami, toaleta, umywalka oraz prysznic. Dziwne rozmieszczenie pokoju. Gdy brałam prysznic miałam wrażenie, że z zewnątrz ktoś mnie może podglądać. Jednak zmęczona macham na to ręką i po chwili ląduję w łóżku. Mamy tylko 3 godziny snu. Kiedy budzi mnie alarm mam wrażenie, że dopiero co przyłożyłam głowę do poduszki.

Wstajemy pośpiesznie gdyż następny lot mamy za 3 godziny a musimy dojechać na lotnisko.

Wymeldowanie, taksówka na dworzec kolejki metra (20 dolarów) i ruszamy w dalszą drogę.

20160519_053858

Mijamy po drodze dziesiątki ogromnych wieżowców, które pokrywają najmniejszy skrawek tej metropolii. Zaludnienie w HK jest niewyobrażalnie duże.

Hongkong ma jedną z najwyższych średnich gęstości zaludnienia na świecie (6200 osób na km kwadratowy). Gęstość ta miejscami dochodzi (wg. Wikipedii) do 43 tysięcy osób na km kwadratowy!!!  Z tego też powodu ulice są naprawdę wąskie, a budowle pną się wysoko ku niebu. Kiedy zadzieram głowę wiele z nich rzeczywiście znika w chmurach. Robią wrażenie.

20160506_061855

Docieramy na lotnisko. Bagaży nie mamy, nadane bezpośrednio do Tokio. Jedyne co musimy zrobić to odebrać karty pokładowe (boarding pass) i wsiąść do samolotu. Przed wylotem z Tajlandii dostaliśmy ulotkę z informacją, że karty pokładowe odbierzemy na terminalu 1. Tam też się udajemy. Jednak na miejscu pani z informacji powiadamia nas, że nasze linie lotnicze odprawiają pasażerów z terminala 2. Udajemy się wiec na tenże terminal, a nie powiem spacerek niezły. Przy odbiorze kart pokładowych poinformowano nas, że samolot linii Hong Kong Express odlatuje z terminala 1. Tam też wracamy, oczywiście pieszo. Nie wiem czy specjalnie to robią ale dali nam niezły wycisk z samego rana. Dzisiaj odpuszczam sobie spotkanie z Chodakowską. 😛

Przyśpieszamy więc bo czasu coraz mniej. Po drodze kupujemy kawę i docieramy do bramki 521 na pięć minut przed jej otwarciem. Trochę zziajani siadamy w poczekalni i delektujemy się kawą. Nie minęła minuta i słyszymy, że zmieniono nam bramkę z 521 na 229. Znowu maraton. Niektórzy pasażerowie zaczynają już biec.

20160506_070555

Po pokonaniu ruchomymi schodami kilku poziomów lotniska w dół  wsiadamy do pociągu. Z pociągu znowu schodami na górę i ponownie w dół. Ostatecznie lądujemy w autobusie, którym docieramy do samolotu.

Linie lotnicze Hong Kong Express przypominają nam niskobudżetowe europejskie linie Ryanair, gdzie za wszystko musisz dodatkowo zapłacić. Bez rewelacji.

20160505_220649

Pierwsze spotkanie z Hongkongiem odbieram pozytywnie chociaż trochę drogo. Wrócimy tutaj w drodze powrotnej i może uda się nam coś więcej zobaczyć.

Lotnisko w Hong Kongu jest olbrzymie i niejednego mogą przerażać odległości, aczkolwiek  oznakowanie oraz obsługa przyjazna pasażerom.

Do następnej wizyty.

Reklamy