Zakończenie roku szkolnego w tajskiej szkole


Każda placówka edukacyjna w Tajlandii ma swoje zwyczaje oraz rytuały związane z życiem szkoły, religią oraz świętami narodowymi. Każda w ten czy inny sposób reklamuje i promuje instytucję, dorobek oraz osiągnięcia studentów. Szczególnie kiedy zbliża się koniec roku szkolnego.

Wszystko co się w tym czasie dzieje w szkole przypomina mi szkoły w czasach PRL-u, kiedy to akademie i apele były na porządku dziennym, mundurki były obowiązkowe, wręczano świadectwa, kwiaty oraz upominki. Wszystkiemu przyświecała idea dobra szkoły, narodu oraz całego kraju. W szkole gdzie obecnie uczę odczuwam podobne górnolotne idee.

Już od miesiąca przed końcem roku szkolnego odczuć się dało wyraźne rozluźnienie wśród studentów. Z 22-osobowej klasy na zajęcia docierało zaledwie połowa uczniów, brak zeszytu czy przyborów do pisania to normalka. Nie wspomnę o odrabianiu zadań domowych, których z całej klasy otrzymałam jedno.

Wiele zajęć nie odbywało się z przeróżnych powodów: a to cała klasa musiała pomóc innemu nauczycielowi w czymś czego do końca nie wiem, albo pojechali na wycieczkę o czym oczywiście mnie nie powiadomiono, albo musieli pracować nad jakimś projektem, a to spadł deszcz, a temperatury poniżej 20 stopni Celsjusza nie pozwalały na bezpieczne dotarcie do szkoły. Każdy powód był dobry.

Tu muszę wspomnieć o warunkach w jakich niektórzy uczniowie mieszkają, jeśli pochodzą z biedniejszych rodzin. Ich dom to sklecony z blachy i dykty barak, w którym może jast i okno i drzwi, ale szpary w ścianach oraz podłoga, którą jest niejednkrotnie klepisko nie stanowią izolacji przed niskimi temperaturami. Nie wspominając o rzęsistych deszczach. Taki „dom” to zwykle stanowi jedno pomieszczenie, gdzie odbywa się ich główna część życia i gdzie wszyscy śpią na podłodze. Ich posłanie to materac lub mata rozłożona bezpośrednio na podłodze. Więc kiedy spadnie deszcz, wilgoć, a niejednokrotnie i woda przesiąka dosłownie wszystko, poprzez posłanie aż po każdą część garderoby. Nie dziwię się więc, że po takiej mokrej nocy nie mają po prostu nic suchego do ubrania i muszą odczekać przynajmniej dzień aby przynajmniej ich szkolny mundurek wysechł. W większości przypadków takie „domy” nie posiadają ciepłej wody, więc prysznic w zimnej wodzie, kiedy temperatura na zewnątrz (oraz wewnątrz) oscyluje w granicach 15 stopni, nie należy do przyjemności. Wielu studentów wtedy przechodzi infekcje oraz choruje. Masowe nieobecności uczniów dla tajskich nauczycieli to normalka i nie robią z tego jakiegoś problemu. Ja się powoli przyzwyczajam do trzech uczniów obecnych na zajęciach.

Zbliżające się zakończenie roku odczuwa się szczególnie w ostatnich dwóch tygodniach, kiedy to codziennie na porannym apelu wręczane są dyplomy gratulacyjne za szczególne osiągnięcia uczniów. Wtedy obowiązkowo wykonuje się serię zdjęć z dyrektorką, wszystkimi wybitnymi uczniami, uczącymi nauczycielami oraz dyrekcją. Kiedyś spytałam co robią z tymi wszystkimi zdjęciami. Odpowiedź brzmiała: „Facebook”. OMG! Oni mają bzika na tym punkcie. Wszystkie zdjęcia wstawiają na szkolną stronę Facebooka! Czasami obserwuję profile niektórych tutejszych nauczycieli. Same „selfie”. Jakaś azjatycka obsesja „facebookowa”.

Tydzień przed końcem roku szkolnego uczniowie zdają egzaminy końcowe. Miałam okazję pilnować studentów przez jeden dzień. Przed egzaminem poszłam z inną przypisaną mi nauczycielką pod klasę, Tam sprawdziłyśmy papiery egzaminacyjne oraz przygotowałyśmy klasę do egzaminu. Uczniowie w większości przychodzą na czas. Wręczam im testy w momencie rozpoczęcia egzaminu, a Tajka wyjaśnia, że mają godzinę czasu na dany przedmiot. Wychodzimy z sali i przez okno oddzielające klasę od korytarza obserujemy uczniów. Po kilkunastu minutach wielu z nich kładzie głowę na ławce i zasypia. Po pół godzinie zaczynają opuszczać salę. Nie mogłam się nadziwić, że nawet nie sprawdzają odpowiedzi, nie poprawiają nic. Po prostu oddają papiery i czekają na następny egzamin. W ciągu dnia mają ich aż pięć. Kiedy wszyscy uczniowie skończyli dany egzamin, rozdajemy następne. Nie czekamy na wyznaczoną godzinę. W kilku przypadkach uczniowie zabierają ze sobą zeszyty oraz podręczniki, a komórki służyć mają za kalkulatory. Nikt nie ma nic przeciwko komórkom na egzaminie! Cóż za wspaniały pomysł! Ezaminy kończą się dużo wcześniej przed wyznaczonym czasem, bo przecież nie można pominąć najważniejszej części dnia – wspólnego posiłku.

Dzień po egzaminach to wielkie przygotowania, próby oraz dekoracje szkoły. Z samego rana ustawiono uczniów na dziedzińcu szkoły. Nauczyciele wychowawcy oraz dyrektorki spacerowali pomiędzy studentami przycinając bardziej zarośniętym ich zarost. Zdziwił mnie widok nożyczek oraz maszynki do golenia w ich dłoniach, którymi co chwilę „przeprowadzali ofensywę” jedynie na część owłosienia delikwenta, pozostawiając ofierze jedyną opcję – udać się do fryzjera w tym dniu w celu wyrównania oraz przystrzyżenia włosów do wymaganej długości. Dotyczyło to oczywiście wyłącznie chłopców, którzy nie mogli mieć włosów zakrywających górne części uszów oraz dłuższe niż na centymetr włosy z tyłu głowy. Dziewczęta obowiązkowo miały włosy związane w kucyk, ozdobiony białą kokardką.

Zobaczcie sami:

Kontrola dotyczyła również stroju uczniów, jego czystości, sposobu wyprasowania oraz zapięcia guzików. Nie pominięto oczywiście obuwia oraz skarpetek. Wszystko musiało być perfekcyjne.

Przez cały dzień uczniowie ćwiczyli wejście do auli, która znajduje się na piątym piętrze szkoły, wstawanie oraz siadanie na krzesłach bez wykonywania jakiegokolwiek dźwięku, wejście oraz zejście ze sceny, ukłon, odbiór dyplomu, przejście przed mnichami z pochyloną głową. Jeśli kilkoro uczniów wykonało błąd, wszyscy zaczynali od nowa, czyli schodzili na dziedziniec szkoły, na parter. Po kilkudziecięciu powtórkach każdy był tak umęczony, że wszystko wykonywali z taką automatyzacją jak roboty. Szkoda mi ich było.

Po południu odbyła się wyczekiwana impreza pożegnalna. Na dziedzińcu szkolnym ustawiono szeregi stolików oraz scenę z wielkim ekranem. Na początku wychowawcy klas piątych oraz trzecich usiedli na krzesłach przygotowanych u podnóża sceny. Przedstawiciele tychże klas w rzędzie podeszli i uklękli przed swoim wychowawcą wręczając im wianuszki wykonane z kwiatów jaśminu. W trakcie tej ceremoni uczniowie dziękowali belfrom za trud włożony w pracę z nimi, a nauczyciele poklepywali swojego studenta po głowie.

Następnie dyrektorka wręczyła kolejne dyplomy zasłużonym uczniom, po czym na stoły podano pyszności tajskiej kuchni przygotowane przez wynajętą na tą okazję firmę kateringową. Palce lizać.

W trakcie tej uczty na ekranie wyświetlano zdjęcia uczniów oraz nauczycieli wykonane w trakcie lat nauki w szkole. Niektóre wywoływały głośne salwy śmiechu.

Kiedy się już całkiem ściemniło uczniowie podchodzili i przykucali przed wybranymi nauczycielami trzymając w rękach kawałki białego sznurka. Pedagodzy zawiązywali je na przegubach dłoni swoich studentów. W trakcie tej ciekawej ceremonii nauczyciele życzyli uczniom powodzenia na dalszej drodze edukacji lub kariery zawodowej.

Na zakończenie imprezy chętni uczniowie wchodzili na scenę i śpiewali wcześniej wybrane utwory. Takie tajskie karaoke. Nie było tańców ani występów artystycznych. A szkoda.

Pożegnalna impreza klas trzecich i piątych:

Następny dzień zaczął się od sesji zdjęciowej. Każda klasa ustawiona w rzędach z nauczycielami poniżej została kilkakrotnie sfotografowana. Mnie też wcisnęli pomiędzy kadrę nauczycielską a dyrekcję. Musiałam siedzieć w bezruchu z tą samą miną na twarzy, poważną, aby fotograf wykonał serię zdjęć.

ATC 1

Sesja zdjęciowa

Po wczesnym lunchu kolejne próby i przygotowania do wielkiej gali wręczenia dyplomów ukończenia szkoły, która miała się odbyć następnego dnia czyli w sobotę.

W sobotę, od samego rana wszyscy krzątali się po szkole.

Na ulicy przy której znajduje się szkoła ustawiono od rana stragany z maskotkami, szarfami z napisem „Gratulacje” oraz wiązankami kwiatów. Kiedy przyjrzałam się im bliżej zauważyłam, iż większość kwiatów została wykonana z banknotów 20, 50, oraz 100 Bahtowych. Ciekawy zwyczaj.

Każdy przybyły na uroczystość absolwent szkoły został udekorowany niewielkim kotylionem z fioletową orchideą. Około 9 rano uczniowie ustawili się na szkolnym placu, gdzie sprawdzono po raz ostatni ich czystość oraz umundurowanie.

Od godziny 9.30 wszyscy, łącznie z nauczycielami zajęli miejsca w auli i oczekiwali na zaproszonych gości, wśród których byli właściciel szkoły, mnisi, przedstawiciele policji, władz miasta oraz dyrekcja szkoły.

Oczywiście jak to w Tajlandii, wszystko zaczęło się z poślizgiem, czyli przed 11.00. Na początek mnisi odprawili bardzo krótką modlitwę. Po krótkim powitaniu oraz kilku przemówieniach na scenę zaczęli wstępować bohaterowie dzisiejszej ceremonii. Absolwenci rocznika trzeciego oraz piątego.

Obydwa roczniki mogą zakończyć swoją edukację i rozpocząć karierę zawodową, jednak większa część z nich albo będzie kontynuować naukę w obecnej szkole, albo pójdzie na studia. Każdy z nich stoi przed jakimś wyborem dalszej drogi.

Uczniowie wchodzący na scenę musieli poruszać się w odstępie dokładnie dwóch kroków. Po dojściu do szefa szkoły musieli wykonać tajski ukłon ‘wai’, podejść po odbiór dyplomu i wycofać się do miejsca gdzie ponownie kłaniali się. Przed zejściem ze sceny dodatkowo kłaniali sie przed obrazem króla oraz schylali głowy, mijając pięciu mnichów, którzy cały czas wypowiadali mantrę buddyjską.

Zobaczcie sami na filmie z ceremonia rozdania świadectw ukończenia college’u:

Nie wiem co o tym myśleć, ale mi to przypominało apele w czasach komunizmu w Polsce. Oceńcie sami.

Właściciel szkoły dokonał krótkiego przemówienia, po czym absolwenci złożyli obietnicę, że nauka zdobyta w szkole nie pójdzie na marne, a osiągnięcia uczniów oraz ich postawa będą rozsławiać dobre imię college’u.

Na zakończenie oczywiście seria zdjęć całej społeczności absolwentów, klasowych, rodzinnych oraz indywidualnych.

Uczniowie wreszcie dostają gratulacje od przyjaciół oraz rodziny, większość otrzymuje upominki (najczęściej maskotki), kwiaty, pieniądze oraz balony. Na szkolnym podwórzu poszczególne klasy wykonują wspólnie pożegnalny taniec połączony z okrzykami radości z ukończenia szkoły.

Wszystko odbyło się oczywiście z wielką pompą, na pokaz, a dyplomy ukończenia tego etapu edukacji zostały wręczone. Ale…. wszystko to odbyło się przed podaniem wyników egzaminów końcowych. Dopiero pod koniec tego tygodnia absolwenci dowiedzą się jak im poszło.

Słynne powiedzenie wśród obcokrajowców brzmi: „This is Thailand” (to jest właśnie Tajlandia) i nie ważne z jakim wynikiem, ważne, że się ukończyło szkołę i aby zabawa była przednia.

A co z uczniami, którym zabrakło punktów aby zaliczyć semestr? Od tego są wakacje. Wtedy to się robi wszystko, aby nadrobić brakujące punkty. Jak? To już jest ich tajemnica.

Reklamy