Złoty Trójkąt – Golden Triangle


Złoty Trójkąt (Golden Triangle) jest miejscem, gdzie na północy Tajlandii spotykają się trzy granice sąsiadujących państw: Tajlandii, Laosu oraz Myanmar ( dawnej Birmy).

Jeszcze w XIX wieku Złoty Trójkąt był słynny z uprawy opium i uważany był wtedy za największego i najważniejszego na świecie producenta tego narkotyku.

Obecnie rejon ten jest już tylko atrakcją turystyczną. Ciekawym jest fakt, iż kraj oficjalnie zwalcza produkcję i handel opium, jednocześnie przyciągając nim tysiące turystów. Tutaj można zapoznać się z historią powstawania opium i odwiedzić słynne muzeum „House of Opium”. Bilet wstępu (koszt 50 Baht) do muzeum to karta pocztowa, którą można od razu wysłać do znajomych. 

„House of Opium” czyli ‘Muzeum Opium’ odwiedzają co roku tysiące gości. Wśród eksponatów znajdują się mapy regionów upraw, historia walk o wpływy oraz dominację w jakże newralgicznym punkcie regionu.

Znajdziesz tu również legendy związane z uprawą opium. Jedna z nich opowiada o kobiecie z plemienia Lua, która zmarła z powodu podeszłego wieku. Przed śmiercią poprosiła, aby jej ciało zostało pochowane na skrzyżowaniu bardzo ruchliwych dróg. Wkrótce po pogrzebie na jej grobie na wysokości jej klatki piersiowej wyrosła roślina tytoniu, a na wysokości bioder kobiety wyrosła roślina opium. Wieśniacy wypróbowali obie, jednak zdecydowanie upodobali sobie roślinę pochodzącą z piersi kobiety. Od tego czasu plemienni mieszkańcy, nie wyłączając dzieci, zaczęli uprawiać oraz palić tytoń.  

W muzeum znajdziesz również zabytkowe narzędzia do zbierania soku z makówek i inne przedmioty wykorzystywane przy produkcji narkotyku, przybory do palenia opium, metalowe odważniki oraz stare wagi. W sklepie z pamiątkami zaopatrzyć się można nie tylko w gadżety związane z regionem, ale i fajki do palenia. 

Czasy uprawiania opium na szeroką skalę dawno już minęły i oficjalnie Tajlandia uporała się z haniebnym procederem. Dla przypomnienia za handel oraz posiadanie narkotyków w Tajlandii grozi kara śmierci. Sąsiednie natomiast państwa, Laos i Myanmar, nadal zajmują liczącą się pozycję wśród eksporterów tego narkotyku.

Jako, że miejscowość przygraniczna nie jest duża każdy znajdzie nocleg dla siebie. My lokujemy się w dosyć przyjemnym hotelu Baan Thai Resort. Znajduje sie on przy głównej drodze, 5 minut spacerkiem do centrum oraz portu.

Jeśli szukasz hotelu w tym miejscu polecam Hotel Baan Thai Resort.  800 Baht za dwie osoby za noc to nie jest wygórowana cena, w którą wliczone jest śniadanie. 

Nie mamy szczęścia do pogody, dalej kropi i niebo zachmurzone. Jednak z samego rana po szybkim śniadaniu wyruszamy w poszukiwaniu transportu po rzece. Wiemy już, że bez targowania w Tajlandii niczego  nie załatwisz. Pytam o ceny w budkach oferujących transport po rzece Mekong. Najdroższa oferta to 1200 Baht za dwugodzinną podróż. Wybieramy sympatycznych Tajów, którzy wyjaśniają, że cena 500 Baht obejmuje prywatną łódź bez zadaszenia, dociera ona do brzegu w Myanmar, gdzie możemy spróbować szczęścia w tamtejszym kasynie oraz wizyta na lokalnym bazarze w Laosie. Jeden z pracowników szybko robi kopie naszych paszportów i zanosi je do biura emigracyjnego, które znajduje się nieopodal. Po powrocie z rejsu ten sam pracownik przynosi nasze dokumenty. Nie potrzeba żadnej wizy i nie wbijają żadnych pieczątek w paszporcie, co dla nas jest ważne, gdyż aby przekroczyć granicę powinniśmy mieć na to pozwolenie (re-entry permit).

Decydujemy się na skróconą wersję, szybka trasa do granicy z Myanmar, bez zatrzymywania się w kasynie i zakupy w Laosie. Cieszę się, że nie trwało to dłużej. Zaczyna padać na całego. Twarz i aparat przemoknięte. Bazar jak wszędzie w Tajlandii. Naciągają jak się da. Ceny z kosmosu. Chcę jak najszybciej wracać z powrotem.

Z całej tej podróży najbardziej cieszył sie mój mąż, bo kupił sobie karton papierosów za 100 Baht (10 zł) oraz wódkę ze skorpionem i kobrą w butelce.  Może kiedyś w desperacji odważymy sie jej spróbować.

Złoty Trójkąt odhaczyliśmy z listy miejsc do odwiedzenia, jednak nie wiem czy tu wrócimy. Dla nas przereklamowane.  

Czytasz mojego bloga? Przekaż dalej, podziel się z innymi. Pod każdym wpisem znajdziesz ikonki, dzięki którym o moim blogu dowiedzą się Twoi znajomi na facebooku, twitterze, google itp. 

Masz uwagi czy pytania. Pisz w komentarzach. Na pewno odpiszę.

Dzięki serdeczne.

Kliknij poniżej 

Reklamy