Herbaciane pola Maesalong


W naszej podróży na północ Tajlandii nie mogliśmy pominąć malowniczo położonej w górach miejscowości Maesalong.

Droga do niej wiedzie przez zalesione wzgórza i doliny, jednak słońce nie jest nam zbytnio przychylne i pochmurne niebo nie sprzyja podziwianiu widoków.

Przed wjazdem do miejscowości znajduje się dosyć duża, brązowa tablica z napisem „Witamy w Maesalong”. Wjazd przypomina mi naszą Krynicę górską, dużo zieleni, ośrodków czy hoteli zachęcających turystów. Centrum miasteczka, jak w każdej tajskiej miejscowości, to jeden wielki bazar. Sklepy i stragany ustawione wzdłuż głównej ulicy, oferują wytwory rzemiosła lokalnych mieszkańców, owoce, ubrania, płody rolne oraz smakołyki kuchni regionu.

Kierujemy się do wyszukanej na mapie restauracji, gdzie postanawiamy zrobić sobie przerwę na lunch i kawę. Ku naszemu zaskoczeniu kawa jest wyśmienita. Podana na tarasie widokowym, pośród mgiełki chmur jakie w tej chwili pokryły góry. Rozkoszujemy się czarnym trunkiem oraz zapachem świeżego, górskiego, a przede wszystkim jakże chłodniejszego niż w dolinie Chiang Mai powietrza.  Może z widoków nici, ale warto było zaglądnąć tu aby poznać przesympatycznego właściciela, który doskonałą angielszczyzną wyjaśnił nam, co możemy zobaczyć w okolicy i jak dojechać do wskazanych miejsc. Jeśli skusisz się na pyszną kawę w Sweet Maesalong Cafe tutaj znajdziesz jej lokalizację. 

Niestety warta zobaczenia okoliczna świątynia Sinakarintra Stit Mahasantikhiri Pagoda była w tym czasie w remoncie i nie warto było do niej wstępować. Zostawiamy ją na następną wizytę w te okolice.

Po smakowitym lunchu i kawie wyruszamy na plantację herbaty, z uprawy której te rejony słyną.

Zobacz gdzie znajdują się piękne plantacje herbaty na mapie.

Po drodze mijamy Maesalong Mountain Home, restaurację oraz ośrodek gdzie można przenocować w otoczeniu herbacianych pól.

Dojeżdżamy do pomników dwóch wielkich psów czy raczej smoków, które stanowią coś w rodzaju bramy wjazdowej na tereny plantacji. Tu parkujemy auto i ruszamy spacerkiem w kierunku wzgórz. Mijamy dwa inne dzieła sztuki czy też pomniki, jeden to dzbanek na herbatę, do którego można spokojnie wejść. Niestety drzwi zamknięte. Drugi to trzy mniejsze czajniczki zawieszone jakby w powietrzu, z których nalewane są zapewne herbaty do znajdujących się poniżej filiżanek.

Schodzimy w dół zbocza i oczom naszym ukazują się połacie herbacianych krzewów. Równiutko przystrzyżone, ustawione w rzędach krzaczki, oddzielone tylko wąskimi przejściami dla farmerów.

Piękne.

Ja również skorzystałam z wąskich ścieżek i przeciskając się pomiędzy krzewami uwieczniłam kilka widoczków. Ku mojemu zaskoczeniu dołączył do mnie jeden z lokalnych psów i wciskając swój nos w obiektyw mojego aparatu domagał się aby jemu też pstryknąć fotkę. Widok takich turystów jak ja, to dla niego normalka. Szkoda, że nie miałam jakiegoś smakołyku, aby go poczęstować.

Nasze wspomnienia z Maesalong uwieczniamy tutaj:

Podobno widoki gór w promieniach wschodzącego oraz zachodzącego słońca to coś, co warto zobaczyć odwiedzając Maesalong. Dobrze więc się zatrzymać na noc w jednym z tutejszych hoteli czy domów wypoczynkowych. Wypad do tej urokliwej miejscowości z pewnością będzie doskonałym wyborem na weekend. Polecam Wang Put Tan Boutique Hotel ze względu na jego piękne położenie oraz wystrój.

Opuszczamy miejscowość Maesalog. Po drodze zaglądamy do ośrodka Maesalong Hills Resort, gdzie z tarasu widokowego oprócz pięknych kompozycji roślinnych na zboczu wzgórza, podziwiać można plantację herbaty oraz widoki na okoliczne góry.

Jak dojechać do tego ośrodka zobacz na mapie.

Nasze zdjęcia i filmik z wizyty w Maesalong Hills Resort:

W odległości 6 km od Maesalong Flower Hills Resort znajdziemy Fabrykę Herbaty ‚Tea 101 Tea Factory” oraz Centrum Herbaty, gdzie zobaczyć można produkcję tego, jakże zdrowego trunku, uczestniczyć w ceremoni parzenia herbaty oraz skosztować najrozmaitszych jej gatunków.

W sklepiku można zaopatrzyć się w sprzęt do parzenia oraz picia herbaty, jak czajniczki, miseczki, kubeczki, kubki oraz filiżanki. Ja oczywiście zakupiłam paczuszkę mojej ulubionej herbaty Oolong (czy też Ulong) oraz porcelanowy kubek z sitkiem oraz pokrywką, który został ręcznie udekorowany subtelnymi chińskimi napisami oraz przyozdobiony rysunkiem orchidei. Oczywiście można wybrać sobie swój ulubiony wzór. Mnie urzekły delikatne kwiaty różowego storczyka.

Jak znaleźć oba miejsca zobacz na mapie.

Na pewno tu jeszcze kiedyś wrócimy.

Reklamy