Ko Chang – wyprawa na 4 wyspy połączona z nurkowaniem


Ko Chang to wyspa na wschodnim wybrzeżu Zatoki Tajlandzkiej. Jest trzecią co do wielkości wyspą Tajlandii po Phuket i Ko Samui, która leży na zachodnim wybrzeżu kraju.

Wyspa oraz niezliczona ilość biur turystycznych mają do zaoferowania wiele atrakcji dla odwiedzających turystów. Jest w czym wybierać. Obozy tresury słoni, szkoły dla małp, farmy węży, wycieczki trekkingowe po górach, zwiedzanie wodospadów, lasy namorzynowe, nurkowanie z rurką oraz nurkowanie głębinowe, pole golfowe, siłownie, salony piękności i masażu, szkoły gotowania oraz nadmorskie restauracje i sklepy z pamiątkami, to wszystko czeka na chętnych wrażeń odwiedzających. 

Jako, że Ko Chang czyli Wyspa Słonia leży na terenie Parku Narodowego Ko Chang, w skład którego wchodzi ponad 40 mniejszych wysepek po kilku dniach spędzonych na plaży oraz zwiedzaniu wyspy, postanowiliśmy się wybrać na wycieczkę na inne cztery wyspy połączoną z nurkowaniem. 

Muszę tu wspomnieć, że jak na taką niewielką wyspę naliczyłam tutaj chyba osiem szkół nurkowania głębinowego. Jeśli jesteś więc zapalonym nurkiem to na pewno znajdziesz świetne miejsca do nurkowania w błękitnych wodach dookoła okolicznych wysp, które skrywają wspaniałe rafy koralowe, a żyjąca wśród nich fauna i flora zachwyci niejednego amatora podwodnych wrażeń. 

W naszym ośrodku zarezerwowaliśmy bilety w cenie 650 Baht za osobę. Cena zależy od biura czy hotelu, w którym rezerwuje się wycieczkę, więc warto szukać gdzie jest taniej. 

Rano kierowca „pick-upa” odebrał nas z ośrodka ok 8.30 i ścinając zakręty oraz pędząc jak szalony dowiózł nas do przystani łodzi Bang Bao znajdującej się na południu wyspy. Z ulgą wysiadłam z tego środka transportu.

Na miejscu zostaliśmy opieczętowani – każdemu uczestnikowi naszej grupy przybito pieczątkę z literą S na dłoni, znak firmy „Sattra”, która była organizatorem wycieczki.

IMG_2073 IMG_2072

Ulotka naszej wycieczki z firmą „Sattra” 

Po przejściu na pokład naszej łodzi, dokładnie o 9.30, wyruszamy w podróż. Przy wylocie z zatoczki na wybrzeżu znajduje się niewielka kapliczka, czy świątynia. Kiedy ja mijaliśmy kapitan łodzi trzykrotnie zatrąbił na pożegnanie, a wszyscy złożyli dłonie i wykonali tajski ukłon czyli „wai”. Trochę nas to zdziwiło, ale zapewne to taka tradycja oddania pokłonu Buddzie lub rodzaj modlitwy o szczęśliwy rejs. Z pewnej już odległości obserwowałam wyspę Ko Chang i dostrzegłam ogromny statek pośród palm na wybrzeżu, to Ośrodek „Boat Chalet”, gdzie spędziliśmy Sobotę Wielkanocną na plaży. 

Mijamy kilka mniejszych i trochę większych wysepek, gdzie nie dostrzegam prawie wcale plaż piaszczystych. Większość ich wybrzeży były kamieniste oraz trudno dostępne. Wiele z tych wysp jest dzika i niezaludniona. 

Nasza łódź to coś w rodzaju dużej wycieczkowej łodzi drewnianej, z dwoma pokładami. Zasiadamy na dolnym pokładzie, gdzie znajduje się toaleta oraz sklepik z napojami i jedzeniem. Łódź może pomieścić na pokładzie około stu osób, jednak nasza grupa liczyła około 60 – 70 osób.

W trakcie całego rejsu, który trwał prawie 8 godzin, dwukrotnie dostaliśmy owoce w postaci arbuza oraz ananasa. Również dwukrotnie serwowano gorące posiłki, czyli ryż lub makaron z kilkoma rodzajami mięsa i warzyw do wyboru. Woda pitna, kawa oraz herbata dostępne były w każdym momencie. Wszystko przygotowywane było ze świeżych produktów w trakcie podróży przez dwie sympatyczne Tajki.

W trakcie rejsu odwiedziliśmy cztery wyspy: Ko Yak Yai, Ko Yak Lek, Ko Rang, i Ko Wai. Przy każdej z nich zatrzymywaliśmy się na nurkowanie z maską wśród ciekawych raf koralowych.

Pływanie pośród przepięknych, kolorowych rybek oraz innych stworzeń morskich jest chyba dla każdego niesamowitym przeżyciem. My mieliśmy paczkę miękkich bułek (można zakupić przed wejściem w porcie za 20 Baht), którymi karmiliśmy rybki Te pojawiały się, nie wiadomo skąd, dosłownie w kilka sekund po wrzuceniu kawałka bułki do wody. Kiedy nasze zapasy skończyły się, ku mojemu zaskoczeniu, wyczułam jak te malutkie rybki z żółtym paskiem zaczęły podskubywać mój strój. Mam nadzieję, że chodziło im tylko o strój. Dziwne uczucie, szczególnie na jego górnej części.

Wspaniałe wrażenia i niezapomniane przeżycia. Żałuję tylko jednego – że nie miałam wodoodpornego aparatu, aby zrobić zdjęcia pod wodą.

Wycieczka była super i na pewno ją powtórzymy, jeśli nie na Ko Chang to na innej tajskiej wyspie.

Zobaczcie galerię naszych zdjęć oraz krótkie filmy:

Moje rady odnośnie nurkowania z rurką:

  • obuwie do nurkowania jest bardzo przydatne w płytszych, kamienistych miejscach oraz przy rafach koralowych. Ochronią twoje stopy przed skaleczeniami.
  • uważaj na rafy koralowe, których powierzchnie są bardzo ostre i łatwo się o nie skaleczyć (szczególnie w płytszych wodach). Ja pokaleczyłam ręce kiedy nurkowałam przy brzegu w wodzie po kolana i chciałam się podeprzeć rękami.
  • uważaj na jeżowce, nie dotykaj a przede wszystkim uważaj aby nie stanąć na nie, gdyż ukłucie może być bolesne, a rana goi się długo. Może również dojść do zakażenia. W przypadku gdy jednak zostaniesz ukłuty długim kolcem polecam metodę naszego przewodnika z łodzi. Rurką od maski uderzaj miejsce ukłucia tak długo, aż miejsce zrobi się czerwone i napuchnie. Wtedy z łatwością usuniesz pozostałość kolca wyciskając palcami. Nie zapomnij o zdezynfekowaniu rany.  

jezowiec2

 Zdjęcie jeżowca (zdjęcie z internetu) 

  • dobrze jest mieć własną maskę z rurką, nie każdą maskę dopasujesz do swojej twarzy, szczególnie gdy ma się drobniejszą budowę. Ja się męczyłam z maską, którą dostałam na łodzi, ciągle miałam w niej wodę. Całe szczęście, że miałam swoje okularki do pływania.
  • używaj kremu z wysokim filtrem, minimum 30 SPF! Naprawdę o poparzenia słoneczne bardzo łatwo. Osoby z jasną karnacją powinny unikać słońca w samo południe lub jeśli to konieczne ubrać koszulę z długimi rękawami. My w takich pływaliśmy, dzięki temu uniknęliśmy słońca w najgorętszej porze dnia.
  • Nie zapomnij o ochronie głowy. Kapelusz, czapka czy chustka na głowę ochronią przed udarem słonecznym, szczególnie jeśli siedzisz na łodzi przez parę godzin.

Podoba ci się wpis? Podziel się ze znajomymi na Facebooku, Twitterze czy innych mediach społecznościowych. 

Dziękuję.

Reklamy