Wodospad Khlong Phlu – Khlong Phlu Waterfall – pl/eng


W „Śmigusowy” poniedziałek tradycja nakazuje pochlapać się w wodą. Mamy do wyboru trzy rodzaje akwenów wodnych: morze, basen oraz wodospad. Dzisiaj wybór pada na ten ostatni – Wodospad Khlong Phlu. 

Nieśpiesznie konsumujemy śniadanie. Dzisiaj śniadanie po tajsku czyli ryż, warzywa i mięso. Pakujemy stroje kąpielowe i ruszamy.

Dojazd do wodospadu zajmuje nam ok 10 minut jazdy autem, jako że nasz ośrodek oraz wodospad znajdują się w połowie zachodniego wybrzeża Wyspy Słonia. Wodospad Khlong Phlu (Klong Plu), który jest największym na Ko Chang, leży w odległości około 2 km od głównej drogi. Zobaczcie  na mapie.

Po drodze mijamy farmę krokodyli oraz obóz dla słoni. Nie zatrzymujemy się, gdyż nie przepadamy za gadami, a słoniami możemy się nacieszyć w Chiang Mai do woli.

Podjeżdżamy do parkingu, gdzie stoi budka strażników Parku Narodowego Ko Chang. Opłata dla obcokrajowców to 200 Baht za osobę. My mamy tajskie prawa jazdy, dzięki którym płacimy tylko 40 Baht za osobę. Po doświadczeniach dnia poprzedniego byliśmy mile zaskoczeni organizacją tego miejsca, gdyż tutaj zauważyć można dobrze oznakowany parking oraz drogę w kierunku wodospadu, sklepik z pamiątkami, niewielką restaurację przy parkingu, a także toaletę publiczną.

Do siklawy wiedzie wąska ścieżka wzdłuż strumienia lub raczej czegoś co może przypomina górski potok w porze deszczowej. Po drodze mijamy punkt widokowy oraz wiele tablic informacyjnych o gatunkach rosnących w parku drzew oraz innych roślin. Inne tablice informują turystów o zasadach bezpieczeństwa oraz zachowania się w parku narodowym.

Do pokonania mamy około 500 metrów kamienistą, dla osób starszych czy niepełnosprawnych niełatwą dróżką pośród gąszczy dżungli. Po drodze spotykamy jaszczurki, które zwinnie uciekają pomiędzy skały przed okiem aparatu. Zauważamy też stonogę. Ciekawe czy kiedykolwiek plączą się jej nogi?

Szum wody świadczy, że zbliżamy się do wodospadu. Znajdujemy się w dolinie pomiędzy dwiema górami czy też pasmami gór, a z miejsca gdzie łączą się razem, woda spływa z impetem, z ponad 20 metrowego klifu do basenu poniżej. Na pewno nie jest to Niagara, ale mnie zawsze fascynuje to urzekające piękno krajobrazu, jakie matka natura tworzy przy pomocy skał, wody oraz siły grawitacji. I tym razem zachwycam się widokiem Wodospadu Khlong Phlu.

Dookoła na skałach relaksują się turyści, inni zażywają orzeźwiającej kąpieli w basenie, gdzie woda jest zdecydowanie chłodniejsza niż ta w morzu. Poniżej głównego basenu utworzono kilka następnych przy pomocy kamieni, które tworzą coś w rodzaju tam zatrzymujących wodę.

My również wskakujemy do zimnej górskiej wody. Pływamy wśród stada ryb, które przyzwyczajone do turystów tylko czekają na jakiś smakołyk. Kilkoro odważniejszych chłopców wspina się na skały i wykonuje widowiskowe skoki do basenu. My poprzestajemy na pływaniu. Podpływam do miejsca gdzie woda spada z klifu do basenu i podziwiam widoki z dołu.

Nad bezpieczeństwem turystów oraz porządkiem czuwają strażnicy parku oraz ratownicy wodni.

Zobacz galerię zdjęć:

Wczesnym popołudniem wracamy do ośrodka i wskakujemy do basenu. Woda jest zdecydowanie cieplejsza. Dorzucamy lodu do naszych drinków i zasiadamy w jacuzzi. Błogostan.

Wieczorem ponownie wybieramy się na kolację oraz spacer brzegiem morza przy kolejnym cudownym zachodzie słońca.

„Lany poniedziałek” w trzech akwenach wodnych uważam zaliczony z sukcesem.

Podoba ci się mój wpis? Podziel się ze znajomymi na Facebooku, Twitterze, przez email czy na innych mediach społecznościowych.

Dziękuję.

____________________________________________________________________

6 April Monday

 We started a day with yet another huge breakfast. Today I had traditional Thai breakfast with rice, meat and vegetables.

As advised by the manager of our hotel we visited Klong Plu waterfall today. This was a completely different experience to our disastrous attempt the previous day.  We found it very well organised by the national parks board with the proper facilities and parking. The entrance fee was 200 Baht per person (farang) which is reduced to 40 Baht for locals.

There was a clear pathway leading to the waterfall with lots of information signs identifying species of trees and general health and safety advice.

The walk is 500 meters over some pretty rough terrain and is not recommended for elderly or disabled people.

The path followed the river bed and ended in a small pool beneath the waterfall where there were lots of people tanning and swimming. The waterfall was worth seeing and the swim in the cold water was refreshing comparing to warm sea water.

It was fun watching the fish swimming amongst the people.

The rest of the day we spent on the beach and pool at our hotel.

What a lovely way to spend Easter 😉

In the evening we repeated the wonderful experience of the dinner on the beach at another spectacular sunset.

Do you like this post? Share it with your friends on Facebook, Twitter or by email or other social media.

Thank you.

Reklamy