Ayutthaya i świątynia Wat Maha That


W drodze na południe Tajlandii wstępujemy do Ayutthaya.

Jest ona XIV-wieczną stolicą dawnego Królestwa Syjamu (dawna nazwa Tajlandii), przeżywającą swój rozkwit między XIV a XVIII wiekiem.

Stolica miała bardzo dogodą zlokalizację pomiędzy Indiami i Chinami, na przecięciu szlaków handlowych i styku cywilizacji Wschodu i Zachodu. Ówcześnie Ayutthaya stanowiła funkcję jednego z największych i najbardziej wpływowych miast ówczesnego świata handlowego i ekonomicznego, łączącego Wschód z Zachodem. To tutaj spotykali się kupcy Chin, Japonii, Malezji, Portugalii, Francji, Holandii, Anglii i innych, w tym krajów arabskich.

Miasto obejmowało trzy pałace i ponad 400 świątyń, które były ograniczone przez koryta trzech rzek Chao Prayah, Pa Sak i Lopburi. Dzięki takiemu położeniu na wyspie, przez stulecia opierało się atakom najeźdźców i padło dopiero w 1767 roku. Miasto zostało spustoszone przez birmańskie wojska, budowle podpalono, a mieszkańców wygnano. Ayutthaya nigdy nie została odbudowana w tym samym miejscu. To właśnie te ruiny pochodzące z XIV- XVI wieku można do dzisiaj oglądać w zachodniej części miasta.

Jako, że to tylko przystanek w naszej długiej podróży, udaje nam się odwiedzić jedynie Świątynię Wat Maha That, w której zobaczyć można słynną głowę Buddy uwięzioną w korzeniach drzewa.

Zobaczcie pokaz moich zdjęć:

W roku 1991 UNESCO doceniło wartość zabytkową Ayutthayi, która została wpisana na listę światowego dziedzictwa kulturowego. Część skarbów miasta znajduje się w lokalnym muzeum, jednak znaczna część została zrabowana, zniszczona.

Ruin tego typu znajdziemy tutaj kilkadziesiąt, warto więc zarezerwować przynajmniej jeden dzień na zwiedzanie. Najlepiej skorzystać z usług wynajmu tuk-tuków, rowerów czy wybrać się na przejażdżkę po starożytnej stolicy na słoniu. Ta ostatnia na pewno będzie dodatkową atrakcją.

Znajdując się wśród tych ruin, można odczuć moc czasu oraz historii. Historii cywilizacji, po której zostały tylko kamienie i pamięć. Wspaniała podróż w przeszłość dla fanatyków historii, której nie da się opowiedzieć słowami, trzeba zobaczyć na własne oczy i poczuć na własnej skórze.

40 – stopniowy upał zniechęca nas do dalszego zwiedzania, więc ruszamy w dalszą drogę na wschodnie wybrzeże Zatoki Tajlandzkiej.

Dla zainteresowanych: jak dojechać do Ayutthaya z Bangkoku znajdziesz na blogu „Cel w podróży” http://www.celwpodrozy.pl/2014/02/ayutthaya-duch-dawnej-swietnosci-tajlandii-2.html

Podoba ci sie wpis? Przekaz swoim znajomym, podziel sie na facebooku, twitterze czy innych mediach spolecznosciowych. Dziekuje.

Reklamy