Chiang Mai w oparach dymu


Chiang Mai, poza Bangkokiem, jest jednym z najczęściej odwiedzanych miast w Tajlandii.

Każdy kto wybiera się do Chiang Mai pomiędzy drugą połową lutego do końca kwietnia powinien zastanowić się czy chce zwiedzać jego okolice w oparach dymu. Nie chcę tu nikogo zniechęcać, więc jeśli już macie zarezerwowane wczasy, to warto zaopatrzyć się w maseczki na twarz.

Prognoza pogody w Chiang Mai – „haze” oraz „smoke” czyli dym.

IMG_1905

Skąd ten dym?

Każdego roku rolnicy i przedsiębiorstwa rolne w Chiang Mai, Chiang Rai, Mae Sai oraz innych północnych wiosek i miejscowości Tajlandii przeprowadzają wypalanie traw, pól ryżowych oraz innych gruntów, które w ten sposób przygotowywane są na następny sezon rolniczy.

Czyżby rolnicy byli zbyt leniwi, aby uprawiać ziemię ręcznie? A może nie mogą sobie na to pozwolić? Chyba i jedno i drugie. Z jednej strony rolnikom taniej, łatwiej i szybciej wypalać niż zaorać. Z drugiej strony duży wpływ na tą sytuację ma protekcjonalny rząd tego kraju, który nie wspiera i nie pozwala na rozwój technologii rolnictwa. Rolnikom pozostają jedynie tradycyjne i przestarzałe metody.

W miesiącach od marca do maja zanieczyszczenie powietrza wokół Chiang Mai i Chiang Rai w północnej Tajlandii zbliża się do niebezpiecznego dla zdrowia poziomu.

Wzrost zanieczyszczenia w powietrzu przekracza 3 do 8 razy europejskie czy amerykańskie normy bezpieczeństwa. W poszczególnych krajach europejskich, a także w USA, powietrze jest uważane za niebezpieczne, gdy poziom jego zanieczyszczenia sięgnie pięćdziesięciu mikrogramów pyłów na metr sześcienny.

W Chiang Mai poziom zanieczyszczenia powietrza przekracza często 200 mikrogramów na metr sześcienny, a im dalej na północ, w Mae Hong Son oraz prowincji Chiang Rai, poziom może osiągać ponad 400 tych jednostek!

Wczoraj,  na przykład, ogłoszono w mediach, że poziom pyłów w powietrzu w Chiang Mai wynosił 185 mg/m3!!!

Wielokrotnie rozważano nawet potrzebę ewakuacji osób starszych i dzieci, gdyż poziom zanieczyszczenia powietrza był tak duży, że dym podrażniał płuca i oczy mieszkańców oraz wykazywał rakotwórcze i toksyczne właściwości.

W tych miesiącach szpitale, pogotowia i ośrodki zdrowia oblegane są przez tysiące chorych z zaburzeniami układu oddechowego. Często dla bezpieczeństwa zamykane jest też lotnisko. Kilkakrotnie krajowe linie lotnicze odwoływały wszystkie loty od marca aż do zakończenia sezonu wypalania pól.

Skażenie powietrza powoduje również znaczne szkody ekologiczne, kiedy to oprócz pól wypalane są tysiące hektarów lasów. W rezultacie prowadzi to do erozji gleby czy osuwania się ziemi w porze deszczowej oraz w trakcie powodzi.

Mimo, że emisja zanieczyszczeń przyciąga uwagę mediów i organów państwowych, niewiele się robi w tym kierunku, a sytuacja się pogarsza z roku na rok.

Organy rządowe Tajlandii próbowały zrzucić winę za ten fakt na sąsiednie kraje jak Myanmar (dawniej Birma) i Laos, jednak Departament Zasobów Naturalnych i Środowiska kraju potwierdził, iż jest to wina tajskich rolników i przedsiębiorstw rolnych, oraz tubylców spalających odpady z gospodarstw domowych.

Co robi rząd Tajlandii aby rozwiązać tą sytuację?

Rozdaje darmowe maseczki!

20150204_154655

Nie pozostaje nam nic innego jak założyć maski na twarz. Ale to czy coś daje?

Podoba ci sie wpis? Przekaż swoim znajomym, podziel się na facebooku, twitterze czy innych mediach społecznościowych. Dziękuję.

Reklamy