Na szczyt Tajlandii- Doi Inthanon


Każdy chyba Taj raz w życiu odwiedza najwyższy szczyt Tajlandii. My też wybraliśmy się na jego podbój.

Doi Inthanon, bo tak się nazywa ta góra, położona jest na północy kraju w górach Tanen Tong Dan ok. 70 km na południowy zachód od Chiang Mai. Wznosi się ona na wysokości 2565 metrów nad poziomem morza. Nasze polskie Rysy są troszeczkę niższe.

Na terenie masywu Doi Inthanon utworzono przepiękny park narodowy o tej samej nazwie, który zajmuje powierzchnię 482,4 km kwadratowych.

Zanim wjedziemy do parku musimy uiścić opłatę wstępu, 300 Baht dla obcokrajowców a dla Tajów 50 Baht. Dodatkowo 30 Baht za samochód.

Dojazd na samą górę jest bardzo łatwy o każdej porze roku, ponieważ prowadzi na niego dobra asfaltowa droga. No chyba, żeby tak się ochłodziło i spadł śnieg to wtedy tylko opony z łańcuchami i napęd na cztery koła nas uratują. Hmm… raczej w Tajlandii niemożliwe.

7f6ae-dsc_0063

Po drodze na szczyt warto wstąpić do jednego z wielu wodospadów, gdzie oprócz podziwiania pięknych widoków można coś wypić lub posilić się specjałami z grilla.

My zaczęliśmy od wodospadu Wachirathan (po tajsku Namtok Wachirathan). Jest to duży wodospad, który spada ze stromego klifu w kilku liniach. Woda spadająca w dół rozbryzguje się na miliony drobnych kropelek, tworząc przyjemną dla skóry mgiełkę. Dzięki temu w słoneczne dni w kilku miejscach możemy zobaczyć tęczę. Urokliwy widok.

Robimy tez sobie przerwę na kawę i małe co nieco i ruszamy dalej.

Droga jest bardzo kręta, a niektóre podjazdy są szczególnie ostre, warto więc upewnić się czy nasz pojazd podoła temu zadaniu. Nasza „staruszka – Madzia” odmówiła posłuszeństwa i zmusiła nas do postoju tuż przed samym szczytem. Nie tylko nam. Nie zraziło mnie to jednak. Wyruszyłam pieszo. Ufff, chyba rozumiem teraz „Madzię”. Można dostać zadyszki.

Przed samym szczytem warto odwiedzić pagody Phra Mahathat Napha Methanidon i Phra Mahathat Naphaphon Bhumisiri, które zostały zbudowane na cześć tajskiego Króla Bhumibol Adulyadeja i Królowej Sirikit.

Znajduje się tam niewielki buddyjski relikwiarz, w którym złożono prochy króla Inthanona. Był on ostatnim władcą Królestwa Lan Na (Miliona Pól Ryżowych) ze stolicą w Chiang Mai.

Wstęp na tereny ogrodów oraz pagody to 40 Baht dla dorosłych, dzieci 10 Baht.

Auto ostygło i parę kilometrów dalej dojeżdżamy do celu naszej podróży. Na samym szczycie Doi Inthanon widoków nie zobaczysz. Wszędzie zalesione i zaludnione. Ze względu na panujący na samej górze specyficzny, chłodny klimat, warto odwiedzić ją w terminie od grudnia do lutego, gdyż wtedy w Tajlandii jest zima. Temperatury w okolicach zera są szczególną atrakcją dla Tajów, przyzwyczajonych do zwrotnikowych temperatur.

Turystom zaleca się aby zaopatrzyli się w cieplejszą odzież o każdej porze roku, jako że na samym szczycie można zmarznąć, pomimo upałów w Chiang Mai. Dla mnie to była tylko sama przyjemność.

Na jednej z tablic informacyjnych można odczytać temperaturę jaka panowała w danym dniu o 6 rano – 7 stopni Celsjusza. Termometr wskazuje 16 stopni w samo południe. Nie jest tak źle.

Wyruszamy dalej pieszo jednym ze szlaków. Do celu wiedzie nas drewniany pomost, cały pokryty mchem a dookoła nas tajska dżungla; drzewa i krzewy również pokryte mchem oraz pnączami.

Sprawiało to wrażenie scenerii z jakiegoś horroru i gdyby nie to, że to był dzień oraz kręcący się w pobliżu ludzie można by dostać gęsiej skórki.

Dotarliśmy do celu. Tablica umieszczona na samym szczycie Doi Inthanon wskazuje 2565 metrów nad poziomem morza.

Nieopodal znajduje się niewielka kapliczka, przy której Tajowie modlą się, składają kwiaty oraz palą kadzidełka. Większość kamiennych, drewnianych czy ceramicznych elementów oraz figurek również pokryta jest mchem.

00d3a-20141116_114445

Ostatnie zdjęcie na szczycie.

Zarówno Park Narodowy Doi Inthanon, jak i sam szczyt są nie tylko popularnymi miejscami odwiedzanymi przez Tajów, a także miłośników przyrody i górskich wędrówek. Można tu wybrać się na spacer jednym z kilku szlaków turystycznych.

Dzięki różnicom wysokości możemy na terenie parku narodowego Doi Inthanon obserwować różne piętra klimatyczne i bardzo różnorodną roślinność. W wysokich partiach górskich rosną lasy iglaste, a tuż pod szczytem znajduje się unikalny las deszczowy z pięknymi torfowiskami, paprociami i różanecznikami.

Jako, że masyw Doi Inthanon stanowi południową część gór Himalajów można tu spotkać drzewa sosnowe. Dla nas pewnie zwyczajne, a dla Tajów niespotykane. Bogaty jest też świat fauny.

Na terenie parku występuje ok. 400 gatunków ptaków, a także wiele gatunków ssaków, gadów, płazów, owadów i innych zwierząt. Na szczycie Doi Inthanon znajduje się niewielkie muzeum – galeria, gdzie znajdziesz informacje jakie gatunki fauny i flory można spotkać na terenie parku.

Ja spotkałam motylka, który specjalnie dla mnie usiadł na listku i rozpostarł skrzydła.

Droga powrotna poszła o wiele lepiej, trochę tylko hamulce się zagrzały ;P

Następnym przystankiem był kolejny wodospad – Mae Klang. Jest to 100 -metrowy wodospad jednopoziomowy położony 8 km od autostrady nr 1009.

I znowu zachwyt. Zobaczcie galerię zdjęć:

Aż się człowiek rwie aby wskoczyć do chłodnej wody i zażyć masażu tej górskiej siklawy.

Poniżej wodospadu Tajowie kuszą zapachami lokalnych przysmaków, więc się nie zastanawiamy i kosztujemy kurczaka z grilla. Palce lizać.

W Parku Doi Inthanon znajduje się w sumie pięć niesamowitych wodospadów. Warto wcześniej zapoznać się z mapą i wstąpić do każdego z nich.

Podobno najpiękniejszy i największy jest wodospad Mae Ya, którego woda spływa z 280 -metrowej stromej skały.

W parku znajdziemy również jaskinie, np. jaskinia Tham Bori Chinda, która znajduje się w pobliżu Namtok Mae Klang.

Te atrakcje jednak zostawiam na następną wizytę w tym pięknym Parku Narodowym.

Trasa dojazdu do Doi Inthanon – zobacz mapę.

Reklamy