Loi Krathong w tajskiej szkole.


Tajowie świętują Loi Krathong na rożne sposoby. My byliśmy świadkami obchodów tego święta w tajskiej szkole.

Wszyscy studenci zebrali się w wielkiej hali sportowej (jak w większości tajskich szkół – bez ścian), gdzie na wcześniej przygotowanej scenie odbywały się występy zespołów tanecznych oraz muzycznych.

Jako, że głównym punktem Loi krathong jest puszczanie łódeczek – tratew na wodę oraz puszczanie lampionów w powietrze, część uczniów przygotowywała tratwy, natomiast inna grupa pieczołowicie budowała lampiony. Pod koniec dnia wyłonione zostały zwycięskie grupy w konkursie na najpiękniejszy ‘Krathong’ oraz najpiękniejszy lampion.

W trakcie występów i prezentacji grup muzycznych, studenci w przydzielonych grupach misternie zwijali liście, kwiaty oraz inne części roślin, które następnie układali i formowali w skomplikowanych kompozycjach.

Jedna z grup przygotowała Krathong wykonany z owoców i warzyw. Zdolne dziewczęta. Kiedy zapytałam jedną z nich skąd się tego nauczyły, odpowiedziała, że mama i babcia od dziecka im wpajały jak zwijać liście oraz płatki kwiatów, jak je umocowywać żeby się to wszystko trzymało razem, a ponadto jak je skomponować aby całość unosiła się na wodzie.

Część tratew za podstawę miała bambusowe konstrukcje, inne były wykonane z korka lub drewna.

Byłam pod wrażeniem przede wszystkim talentu oraz cierpliwości z jaką przez cztery godziny pracowały z uśmiechem na twarzach.

Może w przyszłym roku spróbuję swoich umiejętności i wykonam Krathong własnoręcznie.

Efekty mozolnej pracy studentów były zachwycające. Zobaczcie galerię poniżej.

Jednym z kryteriów oceny jakiej podlegały tratwy był procent zanurzenia w basenie z wodą.

W tym celu na scenie pojawił się mały basenik wypełniony wodą, do którego jeden po drugim wkładano Krathongi. Te, których procent zanurzenia był niższy otrzymywał wyższą ocenę. Dla mnie one wszystkie były równie piękne i jeśli miałabym wybierać to wybrałabym wszystkie.

Studenci pracujący nad lampionami także nie powstydziliby się swoich zdolności. Niektóre ‘budowle’ naprawdę były zdumiewające. Ja najbardziej byłam pod wrażeniem jednej z grup, której uczniowie pracowali bez ustanku i żaden z nich nie ‘obijał się’ na boku. Każdy z nich miał przydzielone zadanie, każdy wiedział co ma robić, a gdy przyszło do ostatecznego montażu wszyscy pomagali jeden drugiemu w kolejnych etapach sklejania i ozdabiania lampionu. Super chłopaki!

Ukończone lampiony zawieszono w rzędzie, poddano je ocenie i wyłoniono zwycięską grupę.

Głównych i najbardziej widowiskowym punktem programu obchodów święta w szkole były wybory ‘Miss Piękności’ szkoły, tak uwielbiane przez wszystkich Tajów. Na początek dwadzieścia kandydatek dokonało swojej krótkiej prezentacji, oczywiście po tajsku. Każda z nich witała się z publicznością wykonując tradycyjne ‚wai’ czyli tajski ukłon. Wszystkie dziewczęta oczywiście ubrane były w piękne tradycyjne tajskie stroje. Misternie wykonane fryzury, makijaż i ozdoby to nieodłączny atrybut tajskich kobiet szczególnie podczas świąt czy uroczystości.

Obserwowałam ze zdumieniem (i troszeczkę ze współczuciem) ich wysokie obcasy oraz umiejętność poruszania się w nich na scenie. Wiadomo, że Tajki do najwyższych nie należą, więc dodają sobie parę centymetrów wkładając takie buty.

Ciekawym sposobem było głosowanie na wybraną kandydatkę. Każdy kto chciał głosować mógł zakupić wieńce za wybraną kwotę 20, 50 lub 100 Baht.

Następnie gdy wybranka prezentowała się na scenie trzeba było ten wieniec zawiesić jej na szyję. Ilość wieńców oraz ich wartość decydowała o zwycięstwie.

W końcu wyłoniono dziesięć najpiękniejszych dziewcząt. Każdej z nich członkowie jury zadało jedno pytanie, na które miały odpowiedzieć. Niestety również po tajsku.

Po tej serii pytań na scenę wywołano ścisłą piątkę finalistek. Ja miałabym problem z wyborem najpiękniejszej, gdyż wszystkie wyglądały prawie tak samo. Ja głosowałam na ‘żółtą’ a mój mąż na ‘zieloną’.

I kto wygrał?

Oczywiście ja miałam lepsze ‘oko’  ale na pocieszenie dla męża ‘zielona’ została pierwszą wicemiss.

Dziewczęta otrzymały w kopertach nagrody pieniężne pochodzące ze sprzedaży wieńców.

Na zakończenie całej uroczystości wykonano oczywiście pamiątkowe zdjęcie finalistek z dyrekcją szkoły oraz nauczycielami.

Zobacz galerię zdjęć z obchodów święta Loi Krathong w Lanna Poly:

Piękna tradycja.

Może weźmy przykład z Tajów i zacznijmy być dumni z przynależności do jakże pięknych polskich tradycji, z tego co posiadamy, co jest częścią nas.  Bo właśnie dzięki tradycjom i obyczajom wyróżniamy się jako naród.

Reklamy